Recenzja: Zack i Miri kręcą porno – Kto zamawiał Spermaccino?

23 czerwca 2009 | Piotr Guszkowski

Zack i Miri kręcą porno

Co łączy filmy Kevina Smitha? Wyrazisty styl, niepoprawny politycznie humor oraz błyskotliwe dialogi tonące w powodzi przekleństw. Wyluzowani bohaterowie: beztroscy i zwariowani prowincjusze, którzy (wbrew pozorom) chcieliby od życia więcej. Do tego garść popkulturowych odwołań (kultowe komiksy, „Gwiezdne Wojny”) czy atrybuty ukochanego sportu reżysera – hokeja. To już chyba wszystko. Zaraz, zaraz… a seks? Wydaje się wszechobecny i to nie tylko przez nadużywanie zwrotów „fuck”, „suck” itp. Najnowszy film Smitha różni się tym od większości poprzednich, że seks jest tu nie tylko tematem rozmów.

Zack i Miri przyjaźnią się prawie od zawsze. Razem chodzili do szkoły, upijali się na imprezach, wreszcie – postanowili wspólnie zamieszkać. Układ bez zobowiązań: idealne rozwiązanie dla ludzi znających się tak dobrze i uzupełniających nawzajem. Problem w tym, że oboje mają też podobne słabości: są zapominalscy oraz niedoścignieni w bezsensownym wydawaniu pieniędzy. Gdy niezapłacone rachunki wreszcie dadzą o sobie znać, Zack i Miri zostaną bez wody, prądu, a w końcu i ogrzewania. Jak poprawić fatalną sytuację finansową? Eureka! Podekscytowany Zack oznajmia Miri… kręcimy pornola! Szybko udaje się zebrać ekipę filmową. Pojawia się tylko jedno pytanie: czy seks przed kamerą wystawi idealny kumpelski układ na poważną próbę? Zack i Miri myślą, że nie…

Zack i Miri kręca porno

Zack i Miri kręca porno

Zack i Miri kręca porno

Zza obscenicznych żartów, nagości i spermy wyłania się nieskomplikowana fabularnie, sympatyczna komedia romantyczna. Płynie z niej tradycyjne dla amerykańskiego kina przesłanie o poszukiwaniu miłości, potędze przyjaźni, zaufaniu czy lojalności. Czyżby twórca „Dogmy” był kryptokonserwatystą? Skądże znowu. „Zack i Miri kręcą porno” to w gruncie rzeczy nieco dłuższa lekcja edukacji seksualnej: zaczyna się od zapoznania adepta z ludzką anatomią, różnymi formami fizycznej miłości, by w finale pozwolić mu zajrzeć głębiej (tym razem niedosłownie), w sferę emocjonalną. Burza hormonów w głowach trzydziestolatków zrobi nie mniejsze spustoszenie niż zwykle u dojrzewających uczniaków. Czy wreszcie pozwoli im dorosnąć?

Błyskotliwy Kevin Smith wciąż potrafi zaskakiwać (np. aranżując wyznanie miłosne w niecodziennych okolicznościach), a co najważniejsze – bawić. W „Zack i Miri kręcą porno” można odnaleźć chyba wszystkie elementy jego specyficznego poczucia humoru i kumpelskiego kina. Reżyser nie byłby oczywiście sobą, gdyby choć raz nie przekroczył granicy dobrego smaku. Niektórzy właśnie za to go uwielbiają, inni… nienawidzą. Ale Smith nic sobie z tego nie robi. Dla niego tworzenie filmów to wielka frajda. Reżyser, który debiutował kręconą z przyjaciółmi w garażowych warunkach komedią „Clerks – Sprzedawcy”, wplata w historię bohaterów „Zack i Miri kręcą porno” wątki autobiograficzne. Amatorski pornos zatytułowany „Połknij me Spermaccino” (realizowany nocami przez ekscentryczną ekipę w kawiarni, gdzie zatrudniony jest Zack) powstaje w niecodziennej atmosferze. Pracy na planie towarzyszy radość, prawdziwa satysfakcja, zaskakujące wręcz zaangażowanie. Co więcej, aktor Seth Rogen wydaje się ekranowym alter ego reżysera. Misiowaty fajtłapa stworzył udany duet z seksowną Elizabeth Banks. To dzięki uroczej parze zdziecinniałych bohaterów, przeżywających miłosne rozterki, wulgarna satyra przeradza się w czarujący romans.

Zack i Miri kręca porno

Zack i Miri kręca porno

Zack i Miri kręca porno

Smith zaprosił do współpracy m.in. Jeffa Andersona (czyli Randala z „Clerks – Sprzedawców”), Jasona Mewesa (kultowego Jaya), który wystąpił jako Lester the Molester, oraz dwie gwiazdy porno – Traci Lords i Katie Morgan. Na uwagę zasługuje również znakomity Justin Long w epizodycznej roli wyzwolonego homoseksualisty Brandona. Pojawia się na ekranie na krótko (podczas zjazdu absolwentów liceum Zacka i Miri), ale tworzy niezapomnianą kreację przebojowego aktora gejowskich filmów porno. Brandon jest elegancki i wulgarny zarazem. A także zaskakująco czuły, gdy niskim, seksownym głosem uspokaja swojego mniej śmiałego partnera Bobby’ego Longa (w tej roli ex-Superman, Brandon Routh) słowami „będę Twoim pasterzem na polach gejostwa”.

Podobnych smaczków (nie chodzi tylko o przewrotną zamianę imion i nazwisk aktorów oraz granych przez nich postaci) jest w filmie zdecydowanie więcej. Tłumacz z pewnością wielokrotnie głowił się nad tym, by jak najwierniej oddać specyficzne poczucie humoru reżysera „W pogoni za Amy”, tak biegle posługującego się materią słowa. Nie do końca podołał temu zadaniu. Radzę więc dobrze wsłuchać się w oryginalne dialogi, żeby w pełni poczuć aromat świeżo zaparzonej przez reżysera kawy. Oczywiście, w tym orgastycznym cappuccino trzeba zawsze uważać na wkładkę-niespodziankę.

Zack i Miri kręca porno

Zack i Miri kręca porno

Zack i Miri kręca porno

Krytycy Kevina Smitha mają trochę racji, twierdząc, że humor „Zack i Miri kręcą porno” bywa przaśny, a sam reżyser nakręcił już lepsze filmy. Jednak szczerze powiedziawszy – zupełnie mi to nie przeszkadza. Jego najnowsza komedia zapewnia sto minut wybuchowej rozrywki, wywołując napady niewymuszonego śmiechu. I właściwie tylko to się liczy.

Tagi: , , , , ,

2 odpowiedzi do “Recenzja: Zack i Miri kręcą porno – Kto zamawiał Spermaccino?”

  1. joujin pisze:

    racja, swietny film. a rola justina longa to juz klasyk :)

  2. arnikaarnika pisze:

    Film jest fajowy ;)

Dodaj odpowiedź