ENH 2009: Długie kolejki i rezerwowy Zanussi

30 lipca 2009 | Paweł Guszkowski

9. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu

Tegoroczne Nowe Horyzonty prawie od samego początku ogarnęło kolejkowe szaleństwo. Ludzie czekali przed salami kina Helios nierzadko już na godzinę przed seansem, zaś pierwsi widzowie zainteresowani obejrzeniem “Przerwanych objęć” – najnowszego obrazu Pedra Almodóvara, pojawili się dwie godziny przed rozpoczęciem seansu. Po kilkudziesięciu minutach kolejka wiła się z drugiego piętra, po schodach, aż na parter. Nie zdziwiłbym się, gdyby na następny pokaz tego filmu ludzie ustawiliby się już dzień wcześniej…

Najgorzej, gdy wśród publiczności poszła fama, że jakiś film jest naprawdę dobry: jeśli Twój poprzedni pokaz kończył się na pół godziny przed tym seansem, lepiej było poprosić kogoś, żeby zajął Ci miejsce w kolejce – inaczej nie było szans na wejście na salę…

W tym festiwalowym chaosie i kolejkowym szaleństwie prawdziwą oazą spokoju była retrospektywa (niedocenianego) mistrza polskiej kinematografii – Krzysztofa Zanussiego. Przyznaję, że wcześniej nie miałem okazji (bądź też chęci) obejrzeć ani jednego spośród jego filmów (nie licząc pokazywanego na zeszłorocznych Nowych Horyzontach, nakręconego we Włoszech “Czarnego słońca” – na które zdecydowanie można spuścić zasłonę milczenia).

Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową

Podczas gdy dla mnie retrospektywa twórczości Zanussiego stanowiła okazję do nadrobienia zaległości, dla części festiwalowiczów była swoistą deską ratunkową – rezerwowym seansem w razie niedostania się na inny pokaz. Choć zwykle sale zapełniały się prawie w całości, nie stało się w długich kolejkach. Dodatkową zaletę stanowiły prelekcje, zawierające interesujący komentarz do każdego z pokazywanych we Wrocławiu filmów twórcy “Barw ochronnych”.

Zniechęcony poziomem “Czarnego słońca” i ogólnym zdaniem o filmach Zanussiego (Krzysztof Zanussi vel… Krzysztof Zanudzi), retrospektywę  jego twórczości wybrałem raczej z obowiązku niż przyjemności. Spotkało mnie jednak miłe zaskoczenie. Szczególnie w swoich wczesnych filmach Zanussi intryguje widza pytaniami o najważniejsze życiowe wartości i ideały. Choć wielokrotnie powraca do podobnych tematów, to jednak za każdym razem podejmuje je na inny sposób, spoglądając na świat z różnych perspektyw. Jednocześnie doskonale i drobiazgowo przedstawia realia Polski czasów PRL-u. Jego produkcje stanowią swoiste świadectwo minionej epoki.

Bohaterowie filmów Zanussiego próbują odnaleźć sens życia, granicę pomiędzy duszą a ciałem – jak choćby Tomasz (świetna rola Zbigniewa Zapasiewicza), bohater filmu “Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową”. Gdy traci nadzieję na wyleczenie, próbuje pogodzić się z chorobą: w obliczu bliskiej, nieuniknionej śmierci dokonuje rachunku sumienia, szuka ukojenia i wewnętrznego spokoju,  zadaje sobie, a także otaczającym go ludziom pytania o sprawy ostateczne.

Iluminacja

Zanussi powraca tym filmem do tematyki eschatologicznej, którą poprzednio poruszył w “Spirali”. realizuje wyciszony, osobisty i pełen autentycznych emocji obraz. Podobnych odpowiedzi co Tomasz poszukiwał także młody Franciszek, bohater “Iluminacji” (w tej roli Stanisław Latałło ), próbujący odnaleźć swoją życiową drogę. Reżyser, przeplatając sceny fabularne z wypowiedziami polskich filozofów i naukowców, zdjęciami oraz rycinami, serwuje nam swoją własną wizję świata w oryginalnej oprawie.

U Zanussiego pojawia się również często motyw konfliktu starszego pokolenia z młodszym. W “Życiu rodzinnym” przeciwstawia sobie ojca – przedwojennego przemysłowca z synem-technokratą. Reżyser doskonale wykorzystuje zdolności utalentowanych aktorów (Daniel Olbrychski, Jan Kreczmar, Maja Komorowska, Jan Nowicki), realistycznie przedstawiając obraz mieszczańskiej rodziny z przedwojennymi tradycjami.

Także w “Kontrakcie” Zanussi konfrontuje ze sobą dwa pokolenia: parę narzeczonych – Lilkę i Piotra, niesplamioną jeszcze moralnym bankructwem i ich rodziców, przedstawicieli elit od dawna taplających się w błocie PRL-owskich układów. Podejmowana bezradnie próba buntu młodych skazana jest na niepowodzenie.  Wykorzystując humorystyczne wątki, reżyser dosadnie wyśmiewa konformizm i dorobkiewiczostwo polskiego społeczeństwa.

Barwy ochronne

Natomiast w “Barwach ochronnych” Zanussi po mistrzowsku ukazuje pojedynek na słowa i racje pomiędzy wyrachowanym docentem a prostolinijnym magistrem (wyborny duet Zbigniew Zapasiewicz i Piotr Garlicki). Podczas letniego obozu docent-karierowicz, przebiegły cynik i konformista, poddaje ciężkiej próbie nieskażonego jeszcze kompromisami magistra – młodego idealistę.

Szkoda tylko, że duża liczba widzów na pokazach z retrospektywy filmów Zanussiego wynikała po części z problemów z dostaniem się na inne seanse. Sam naprawdę doceniłem twórczość tego doskonałego polskiego reżysera.

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Jedna odpowiedź do “ENH 2009: Długie kolejki i rezerwowy Zanussi”

  1. jakubowski mówi:

    Autor artykułu pomimo ciekawej charakterystyki twórczosci opisanego reżysera , powinien darować sobie przekształcenia nazwiska Zanussiego na jakies komiczne chocby ze wzgledu na szacunek dla człowieka, nie bacząc juz na fakt , ze uznanego na całym świecie Polaka rezysera.

Dodaj odpowiedź