Tofifest 2009: Szwajcarski „Home” triumfuje!

3 lipca 2009 | Piotr Guszkowski

7. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Tofifest
Pokazem „Antychrysta” Larsa von Triera zakończył się w piątkowy wieczór 7. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Tofifest. Podczas uroczystej gali poznaliśmy laureatów tegorocznej imprezy. Grand Prix (czyli Złotego Anioła) w konkursie międzynarodowym otrzymał mój faworyt – szwajcarski „Home” w reżyserii debiutantki Ursuli Meier. Aktorskie wyróżnienie przypadło grającej w nim Isabelle Huppert. Najlepszym filmem krótkometrażowym okazał się węgierski „Vacsora”, zaś polskim – „Boisko bezdomnych”. Pełną listę laureatów znajdziecie tutaj.

Szczerze ucieszyła mnie informacja o nagrodzie dla debiutu Meier: jury słusznie doceniło tę naprawdę wartościową produkcję (zdecydowanie najlepszą spośród wszystkich konkursowych pozycji, jakie udało mi się zobaczyć). Być może toruńskie laury otworzą filmowi drogę na ekrany polskich kin. Oby. Póki co zapraszam do przeczytania naszej recenzji „Home”.

Home
Koniec festiwalu to zawsze czas podsumowań. Refleksje związane z 7. Międzynarodowym Festiwalem Filmowym Tofifest zacznę od sprawy najważniejszej: na pochwałę zasługuje z pewnością interesujący i różnorodny repertuar. W programie znalazły się zarówno najnowsze, wielokrotnie nagradzane produkcje (które w Toruniu miały swoje polskie premiery), jak i oryginalne retrospektywy. Nie zabrakło także gości czy imprez towarzyszących.

Zawodziła chwilami organizacja, co mogło niestety zatrzeć dobre wrażenie: kilka seansów odwołano, inne rozpoczynały się z półgodzinnym opóźnieniem, kapryśne bywały także napisy – znikały na jakiś czas lub nie udawało się ich zsynchronizować z obrazem. Tego typu technicznych wpadek na mój trzydniowy pobyt przypadło zdecydowanie zbyt wiele. Swoją drogą owa nieporadność może dziwić: w końcu to już siódma edycja toruńskiej imprezy – organizatorzy (docenieni za swoją działalność niemałym dofinansowaniem) powinni więc mieć jakieś doświadczenie. Chyba że to tylko kwestia niepomyślnych zbiegów okoliczności…

Tofifest 2009 (fot. Wojtek Szabelski, freepress.pl)
Warto dodać, że Tofifest okazał się imprezą kameralną i klimatyczną, kierowaną przede wszystkim dla mieszkańców Torunia. Niech świadczy o tym frekwencja: sale podczas porannych seansów świeciły pustkami, zaś wieczorem widzów zdecydowanie przybywało. Mniejsze zainteresowanie festiwalem ma oczywiście swoje dobre (brak kolejek będących zmorą Nowych Horyzontów) i złe strony (garstka widzów oglądających wartościowy film na sali mogącej pomieścić kilkadziesiąt czy ponad sto osób to jednak smutny widok).

Jako że Tofifest wciąż się rozwija, być może z czasem będzie przyciągać publiczność z całej Polski (i nie tylko). Z pewnością stanowi alternatywę dla tych, którym przeszkadzają tłumy i lans.  Zachętą mogą być niskie ceny biletów/karnetów, a także całkiem przystępna oferta noclegowa.

Toruń nie zastąpi na festiwalowej mapie Wrocławia. Jednak Tofifest – nawet mimo kłopotów organizacyjnych – jest imprezą godną polecenia, chociażby na kilkudniowy wypad. W końcu i samo miasto ma sporo uroku.

Tagi: , , , ,

Dodaj odpowiedź