
Nie wiem, jak to się stało, ale zakochałem się w tym filmie od „pierwszego wejrzenia”, jeszcze zanim miał swoją premierę na tegorocznym Sundance Film Festival. Wystarczył jeden zwiastun – zapowiedź słodko-gorzkiej opowieści o nieodwzajemnionej miłości oraz dźwięki klimatycznego „Sweet Disposition” kapeli The Temper Trap. Zastanawiałem się, czy któryś z dystrybutorów zdecyduje się wprowadzić „500 dni miłości” na ekrany polskich kin. Okazało się, że tak. Niestety, dopiero w listopadzie.
Pełne uroku i niebanalnego humoru „500 dni miłości” – a właściwie „(500) Days of Summer” (bo oryginalny tytuł niezależnego filmu Marca Webba brzmi zdecydowanie lepiej) – zachwyciło nie tylko publiczność Sundance Film Festival, ale i wielu dziennikarzy. Pojawiały się porównania do „Powrotu do Garden State”, słowa uznania dla młodych aktorów (duet Joseph Gordon-Levitt i Zooey Deschanel) oraz debiutującego reżysera za niebanalne ujęcie tematu, lekkość w prowadzeniu historii czy znakomity dobór ścieżki dźwiękowej.
Głównym bohaterem „500 dni miłości” jest Tom (Joseph Gordon-Levitt) – niepoprawny romantyk, który zaraba na życie wymyślając dedykacje na pocztówki z życzeniami. Zrozpaczony po odejściu ukochanej dziewczyny, rezolutnej Summer (Zooey Deschanel), postanawia wrócić do tytułowych pięciuset dni, które spędzili razem. Pragnie zrozumieć, co, kiedy i dlaczego poszło nie tak w ich związku…
Firma Imperial-Cinepix zapowiedziała premierę filmu – reklamowanego jako zwariowana komedia romantyczna o młodej kobiecie, która nie wierzy w miłość, dopóki nie spotyka na swej drodze chłopaka, gotowego na wszystko, by zdobyć jej serce – na 13 listopada. Swoją drogą do tego czasu w Stanach Zjednoczonych produkcja Webba pojawi się z pewnością na DVD, zresztą już można ją „zamawiać” na Amazonie.
Tymczasem oczekiwanie na „500 dni miłości” możecie umilić sobie oglądając zwiastun, galerię zdjęć i ten świetny klip:
Tagi: (500) days of summer, 500 dni miłości, joseph gordon-levitt, klip, marc webb, powrót do garden state, sundance, sundance film festival, trailer, zooey deschanel, zwiastun









Zgadzam się, zgadzam się. Też zakochałam się w filmie przed obejrzeniem. I dzięki za ostatni klip, wydawało mi się, że wygrzebałam już wszystko o 500… a tu nownika