WFF 2009: Co warto zobaczyć? (vol. 1)

29 września 2009 | Piotr Guszkowski

WFF 2009

Warszawski Festiwal Filmowy dołączył do grona najbardziej prestiżowych festiwali filmowych na świecie. Podczas oficjalnej konferencji prasowej Stefan Laudyn z dumą ogłosił, że FIAPF (Międzynarodowa Federacja Stowarzyszeń Producentów Filmowych) zaliczyła WFF do elitarnej kategorii,w której znajdowało się do tej pory dwanaście festiwali – w tym imprezy w Cannes, Berlinie, Wenecji czy Moskwie. Ponadto organizatorzy zaprezentowali program tegorocznej edycji. Zapowiada się nie zwykle obiecująco! Już teraz przeczytajcie o najciekawszych propozycjach repertuaru 25. Warszawskiego Festiwalu Filmowego.

Gdy dwa tygodnie temu organizatorzy WFF ujawnili pierwsze tytuły (więcej informacji znajdziecie tutaj), było wiadomo, że nadchodzi naprawdę niezła edycja. Teraz poznaliśmy pełny program imprezy i to wrażenie nie powinno nas opuścić. Poniżej znajdziecie kilka tytułów, które wydają się szczególnie interesujące.

Metropia, reż. Tarik Saleh (Szwecja/Dania/Finlandia/Norwegia, 2009)

Metropia
Tarik Saleh rysuje przerażającą, futurystyczną wizję: w niedalekiej przyszłości kończą się światowe zapasy ropy naftowej. Ludzie, zniewoleni przez korporacyjną propagandę konsumpcjonizmu, żyją stłoczeni w gigantycznym kompleksie podziemnych tuneli. Los tej antyutopii leży w rękach Rogera – szarego obywatela, który pewnego dnia zyskuje samoświadomość.

Sugestywny obraz świata zawdzięcza niepokojący klimat przede wszystkim oryginalnym zabiegom animacyjnym. Powstało osobliwe dzieło science-fiction, w którym głosów postaciom użyczyli Vincent Gallo, Juliette Lewis i Udo Kier.

Pragnienie, Thirst, reż. Park Chan-wook (Korea Płd., 2009)

Pragnienie

Park Chan-wook, twórca niezwykłej trylogii zemsty, powraca! Katolicki ksiądz Sang-hyun jako jedyny uchodzi z życiem z eksperymentu mającego na celu znalezienie szczepionki na śmiertelnego wirusa. Wraca z Afryki do Korei jako święty uzdrowiciel, przyciągając tłumy pielgrzymów. Nikt nie wie, że pobożny ksiądz zamienił się w żądnego krwi wampira. Sytuację dodatkowo komplikuje pojawienie się atrakcyjnej mężatki. Pragnienie narasta.

Tryskająca krew, ropiejące wybroczyny, odpadające paznokcie. I kontrastujące z tymi obrzydliwościami sceny apetycznego seksu. W swojej kontrowersyjnej makabresce Park Chan-wook przekracza granice dobrego smaku. Próbuje przełamać kolejne tabu, wystawiając na poważną próbę nie tylko wrażliwość, ale i uczucia religijne widzów.

Pechowcy, De helaasheid der dingen, reż. Felix van Groeningen (Belgia, 2009)

Pechowcy

Belgijski kandydat do Oscara. Słodko-gorzka historia trzynastolatka, który dorasta w małomiasteczkowej, dysfunkcyjnej, choć pełnej miłości rodzinie Strobbe’ów – wśród pijaków, hazardzistów i kobieciarzy. O swoich niezwykłych perypetiach Gunther opowiada już z perspektywy dorosłego mężczyzny, a widz do samego końca nie wie, czy chłopakowi udało się wyrwać z domu, czy nie…

W anegdotycznym, pełnym humoru stylu Felix van Groeningen odważnie podejmuje zupełnie niebanalne kwestie. Chociaż „Pechowcy” mogą się wydać komedią przaśną i błahą, to pod warstwą urzekającej wulgarności kryją rozważania o trudach dojrzewania oraz roli, jaką w tym przełomowym okresie odgrywa rodzina i najbliższe otoczenie.

Rewers, reż. Borys Lankosz (Polska, 2009)

Rewers

W czarno-białej rzeczywistości Warszawy lat 50. rozgrywa się ironiczna, pełna uroku historia miłosna, utrzymana w konwencji czarnej komedii, kryminału oraz filmu noir. Sabina to samotna trzydziestolatka pracująca w dziale poezji stołecznego wydawnictwa. Matka i babcia bezskutecznie próbują wydać ją za mąż. Jednak pewnego dnia w życiu młodej kobiety pojawia się Bronisław – przystojny i tajemniczy niczym Humphrey Bogart…

O wartości debiutu Lankosza niech świadczą laury zakończonego przed tygodniem 34. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Dziennikarze, oczarowani błyskotliwością scenariusza, wysmakowanymi zdjęciami Marcina Koszałki i oczywiście świetnym aktorstwem, mnożyli porównania do wczesnych filmów braci Coen, twórczości Capry, Tarantino, Munka, a nawet – „Złego” Tyrmanda. Jednak „Rewers” to kino na tyle oryginalne, że wymyka się wszelkim próbom szufladkowania.

Fish Tank, reż. Andrea Arnold (Wielka Brytania, 2009)

Fish Tank

Życie zbuntowanej Mii, która dotąd ukrywała się pod maską wulgarności i agresji, odmienia pojawienie się nowego partnera jej wyzywającej matki. Ujmująco dobry mężczyzna niespodziewanie wnosi do ponurego świata pozbawionej rodzicielskiej miłości nastolatki nadzieję, swoim zainteresowaniem motywując ją do pracy nad sobą. Czy na pewno ma dobre intencje?

Wielowymiarowe postaci, po mistrzowsku nakreślony portret brytyjskiego społeczeństwa i znakomita kreacja młodej Katie Jarvis – te elementy sprawiły, że porażająca realizmem historia Mii znalazła uznanie jury festiwalu w Cannes.

Kostucha, Der Knochenmann, reż. Wolfgang Murnberger (Austria, 2009)

Kostucha

Znany z powieści Wolfa Haasa antybohater, ulubieniec Austriaków – Simon Brenner – wkracza do akcji! Flegmatyczny, szalenie uparty i wiecznie przygnębiony detektyw ma do rozwiązania kolejną sprawę. Tym razem Brenner prowadzi dochodzenie na austriackiej prowincji. W piwnicy słynącego z przepysznego drobiu zajazdu Löschenkohl stoi maszyna do mielenia kości na pokarm dla kurczaków, przez którą przechodzą nie tylko resztki z obiadów…

Makabrycznie dowcipna, zwariowana komedia kryminalna Wolfganga Murnbergera bywa porównywana do wczesnych filmów braci Coen. Przy okazji stanowi naprawdę intrygujące spojrzenie na Austriaków i ich relacje z mieszkańcami sąsiednich krajów.

To oczywiście zalededwie kilka propozycji z naprawdę różnorodnego repertuaru tegorocznej edycji WFF. Zamierzamy podsunąć Wam wkróce jeszcze kolejne tytuły. Część z nich już widzieliśmy, o innych słyszeliśmy lub czytaliśmy wiele dobrego. Jedno jest pewne: z nami w programie 25. Warszawskiego Festiwalu Filmowego na pewno się nie pogubicie!

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj odpowiedź