Zanim wygodnie usadowimy się w kinowych fotelach w 2010 roku, przypomnijmy sobie, co przyniósł nam rok 2009. O filmach mijającego sezonu można byłoby oczywiście pisać, pisać i pisać. Żeby Was zupełnie nie zanudzić, zdecydowaliśmy się na możliwie najkrótsze podsumowanie 2009 roku w polskich kinach (i nie tylko). Co nam się podobało, a co nie. Czego zabrakło. Czym jesteśmy pozytywnie lub negatywnie zaskoczeni. Czyli rok 2009 w pigułce. Właściwie – w kilku pigułkach.
Co więcej, każdy z redaktorów wytypował własne TOP5 premier 2009 roku w polskich kinach, a także – największe rozczarowanie i odkrycie/niespodziankę roku (premiera kinowa, festiwalowa lub DVD, wydarzenie, reżyser, aktor itp.). Na koniec zsumowaliśmy oceny*: w ten sposób powstał bardzo subiektywny ranking najlepszych filmów 2009 roku. And the winner is…
…tego dowiecie się już za chwilę.
Najpierw zobaczcie, jak typowaliśmy:
Piotr Guszkowski
Za nami rok całkiem udany. Obfitował w filmy, o których można było dyskutować. Wstrząsnęła mną wiwisekcja neurotycznego związku przeprowadzona przez Mendesa, ucieszył powrót weterana Mickeya Rourke’a, nieco rozczarowały fincherowskie zabawy czasem i Anga Lee wizja Woodstocku. Rozbawiło mnie porno kręcone przez Zacka i Miri, wkurzył Arriaga, śmiertelnie wynudził „Papierowy żołnierz”. Z prawdziwą przyjemnością słuchałem dialogów Tarantino i gotowałem na ekranie z duetem Streep-Adams. Nie rozumiem zupełnie zachwytów nad ekranizacją książki Masłowskiej, podchodzę z dystansem również do „Białej wstążki”. Najwięcej problemów mam jednak z oceną „Przerwanych objęć”. Czegoś zabrakło.
Długo czekałem na wypatrzone jeszcze w zapowiedziach Sundance Film Festival, czarujące „500 dni miłości”, dużo czasu spędziłem na festiwalach, przegapiając znaczną część blockbusterów (doceniam wysiłki Snydera i jego „Watchmen. Strażników”). Mijający rok byłby jeszcze lepszy, gdyby nie – powiedzmy – nadmierna ostrożność dystrybutorów: zbyt wiele interesujących produkcji trafiło (trochę po cichu) od razu do dystrybucji DVD.
Aaaa i jeszcze jedno: niespodziewanie w 2009 roku warto było chodzić do kina również na… polskie filmy. Gdyński entuzjazm wydaje się całkiem uzasadniony.
Największe odkrycie/niespodzianka – anglojęzyczne perełki festiwali - 500 dni miłości (reż. Marc Webb), Głód (reż. Steve McQueen), Moon (reż. Duncan Jones)
Największe rozczarowanie – zmiany na Nowych Horyzontach i frekwencja na Etiudzie & Animie
1. Droga do szczęścia (reż. Sam Mendes)
2. Walc z Baszirem (reż. Ari Folman)
3. Dom zły (reż. Wojciech Smarzowski)
4. Bękarty wojny (reż. Quentin Tarantino)
5. 500 dni miłości (reż. Marc Webb)
Ewa Stusińska
Rok 2009 był rokiem wielkich filmów wielkich reżyserów. Na ekranach kin obejrzałam nowe produkcje Wima Wendersa, Woody’ego Allena, Larsa von Triera, Pedra Almodóvara, Jamesa Camerona, Quentina Tarantino, Michaela Haneke, Sama Mendesa, Stephena Daldry’ego itd. Nawet pomimo negatywnej reakcji canneńskiej widowni na „Spotkanie w Palermo” i skrajnie różnych recenzji „Antychrysta”, warto było je zobaczyć.
Bo fajne są filmy zagraniczne. Wie pan? Jakoś tak można, wie pan… Jakoś tak… No ja wiem no… Przeżyć to. Przeżyć. Wie pan… Przeżyć. A w filmie polskim, proszę pana… I tu polemizowałabym z inżynierem Mamoniem, bowiem na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni odkryłam, że istnieją polskie filmy fabularne (szczególnie podkreślam tu liczbę mnogą). Po trzecie odbyły się kolejne edycje świetnych polskich festiwali, zwłaszcza Planete Doc Review i Nowe Horyzonty. Czego chcieć więcej?
Największe odkrycie/niespodzianka – Każdy myśli swoje (reż. Henrik Hellström, Fredrik Wenzel)
Największe rozczarowanie – Antychryst (reż. Lars von Trier)
1. Droga do szczęścia (reż. Sam Mendes)
2. Biała wstążka (reż Michael Haneke)
3. Bękarty wojny (reż. Quentin Tarantino)
4. Człowiek na linie (reż. James Marsh)
5. Lektor (reż. Stephen Daldry)
Natalia Mituniewicz
Filmowy rok 2009 zaliczyć można do całkiem przyzwoitych. Na pierwsze miejsce mojego TOP5 wybrałam „Białą wstążkę”. To obraz, który wywołał we mnie najwięcej emocji, często sprzecznych: od niezrozumienia, do zachwytu. Haneke stworzył prawdziwe dzieło, jednocześnie proste i wysublimowane. Ten film uwiera i sprawia, że widz czuje się nieswojo.
Na drugim miejscu Tarantino, który moim zdaniem nakręcił najlepszy film w swojej karierze. Perfekcyjny scenariusz, świetny dobór aktorów i mistrzowskie poprowadzenie historii. Misterna układanka, w której każda scena mogłaby być oddzielnym filmem dowodzi, że jest on nie tylko bardzo utalentowanym l’enfant terrible kina, ale prawdziwym reżyserem- rzemieślnikiem. Kolejne miejsca przypisałam filmom, które uwiodły mnie swoim optymizmem jak „Slumdog. Milioner z ulicy”, i po prostu naprawdę rozbawiły – „Kac Vegas”. Ktoś może uznać to za mało ambitne tytuły, ale ja takiego kina też potrzebuję, szukam i potrafię docenić.
Rok 2009 to również kolejny niezły rok na polskim podwórku. Dużo tytułów, widowni i miłych niespodzianek. Moim faworytem jest „Dom zły”, bo takiego filmu w polskim kinie mi brakowało. Smarzowski idzie swoją drogą, nie uznaje kompromisów, nie daje nadziei i jest w tym wszystkim przerażająco prawdziwy.
Największe odkrycie/niespodzianka – popularność festiwali filmowych
Największe rozczarowanie – Avatar (reż. James Cameron)
1. Biała wstążka (reż Michael Haneke)
2. Bękarty wojny (reż. Quentin Tarantino)
3. Dom zły (reż. Wojciech Smarzowski)
4. Slumdog. Milioner z ulicy (reż. Danny Boyle)
5. Kac Vegas (reż. Todd Phillips)
Marta Rachlewicz
Rok 2009 nie należał do najlepszych lat dla kina. Był do tego stopnia przeciętny, że miałam ogromny problem z wyborem najważniejszej premiery. Postanowiłam więc poszukać obrazu, który dostarczałby silnych, prawdziwych emocji przy starannej i efektownej realizacji. Te warunki spełnia znakomicie „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”: niezmiennie wzruszający i kunsztownie wykonany.
Wielkie nazwiska znanych i lubianych reżyserów królowały w 2009 roku na licznych plakatach filmowych, jednak żadnej z tych barwnie reklamowanych produkcji nie nazwałabym arcydziełem. Najnowsze filmy Padra Almodóvara, Woody’ego Allena i Quentina Tarantino zaliczyć można do udanych, nawet bardzo dobrych, lecz brak im tego „czegoś”, co zmieniałoby je w dzieła niezapomniane. Natomiast długo wyczekiwane i nagłaśniane „Antychryst” Larsa von Triera i „Jagodowa miłość” Wonga Kar-waia okazały się nudne i wyjątkowo przykre w odbiorze. Szczególnym rozczarowaniem był dla mnie „Antychryst” – po którym spodziewałam się wstrząsającego horroru psychologicznego, a który obdarował mnie psychodeliczną mieszanką ludzkiej golizny i zwierzęcych zwłok. Największą niespodzianką był znakomity „Człowiek na linie”, poruszający i trzymający w napięciu film dokumentalny, który zmienił na zawsze mój stosunek do tej gałęzi kina.
Miniony rok zaowocował niewątpliwie ciekawymi projektami w obrębie ojczystej kinematografii. Polska kultura filmowa wyrwała się z marazmu, czego najlepszym dowodem są świeżutkie produkcje wysokiej klasy: „Rewers” i „Dom zły”.
Największe odkrycie/niespodzianka – Człowiek na linie (reż. James Marsh)
Największe rozczarowanie – Antychryst (reż. Lars von Trier)
1. Ciekawy przypadek Benjamina Buttona (reż. David Fincher)
2. Droga do szczęścia (reż. Sam Mendes)
3. Rewers (reż. Borys Lankosz)
4. Człowiek na linie (reż. James Marsh)
5. Lektor (reż. Stephen Daldry)
Paweł Guszkowski
Filmowy rok 2009 to dla mnie przede wszystkim dwa festiwale – wrocławskie Nowe Horyzonty i Warszawski Festiwal Filmowy. Choć oba zachęcały niesamowitym repertuarem (m.in. „500 dni miłości”, które znalazło się u mnie na szczycie rankingu), to ogólnie po zakończeniu obu imprez czułem jednak lekki niedosyt.
Oczekiwane przeze mnie z niecierpliwością produkcje również trochę mnie rozczarowały – zarówno „Bękarty wojny”, którym mimo mistrzowskich dialogów Tarantino brakuje według mnie odrobiny akcji, jak i „Vicky Cristina Barcelona” – za mało humoru Allena w świecie raczej-nie-almodovarowskim. Jak zwykle przetrwałem inne kasowe produkcje, choć z „Ciekawym przypadkiem Benjamina Buttona” było już naprawdę ciężko. Obejrzałem wszystkie oscarowe propozycje, z których do gustu przypadł mi szczególnie „Slumdog. Milioner z ulicy” oraz „Obywatel Milk” – co zresztą uwzględniłem w moim TOP5.
Szczególnie rozczarowany byłem minionym rokiem, jeśli chodzi o mój ulubiony gatunek filmowy – horror. Oprócz kilku w miarę udanych produkcji („Nieproszeni goście”, „30 dni mroku”) pojawiło się na ekranach mnóstwo miernych filmów grozy – jak choćby „Martyrs”, „Nienarodzony” czy „Zabójcze ciało” – o „Antychryście” nie wspominając.
Natomiast z miłym zaskoczeniem przyjąłem dobrą kondycję rodzimej kinematografii. Mimo kilku średniaków („Wojna polsko-ruska”, „Galerianki”) i głupich komedii, w ogólnym rozrachunku polski przemysł filmowy wyszedł w tym roku zdecydowanie na plus, do czego szczególnie przyczyniły się „Dom zły” i „Rewers”.
Największe odkrycie/niespodzianka – polskie kino
Największe rozczarowanie – Antychryst (reż. Lars von Trier)
1. 500 dni miłości (reż. Marc Webb)
2. Dom zły (reż. Wojciech Smarzowski)
3. Slumdog. Milioner z ulicy (reż. Danny Boyle)
4. Zack i Miri kręcą porno (reż. Kevin Smith)
5. Obywatel Milk (reż. Gus Van Sant)
Uwaga, uwaga! Biorąc pod uwagę typowania wszystkich redaktorów, najlepszym filmem 2009 roku okazał się w zasadzie bezkonkurencyjnie film:
Droga do szczęścia
Kolejne miejsca zajęły:
ex aequo Dom zły i Biała wstążka
Bękarty wojny
500 dni miłości
Slumdog. Milioner z ulicy
Tym samym oficjalnie zamykamy rok 2009 na łamach serwisu Recenzenci.pl. Zapraszamy Was do komentowania naszych podsumowań oraz przedstawienia własnych faworytów do miana najlepszej premiery – chętnie poznamy Wasze typy i uzasadnienia. Przede wszystkim jednak: życzymy Wam (i sobie oczywiście również) niezapomnianych filmowych wrażeń w nadchodzącym 2010 roku!
* Punktacja: 1 miejsce – 6 pkt, 2 miejsce – 4 pkt, 3 miejsce – 3 pkt, 4 miejsce – 2 pkt i 5 miejsce – 1 pkt.
Największe odkrycie – Każdy myśli swoje (reż. Henrik Hellström, Fredrik Wenzel)
Największe rozczarowanie – Antychryst (reż. Lars von Trier)
Tagi: 500 dni miłości, antychryst, ari folman, bękarty wojny, biała wstążka, ciekawy przypadek benjamina buttona, człowiek na linie, david fincher, dom zły, droga do szczęścia, festiwal polskich filmów fabularnych, fredrik wenzel, głód, henrik hellström, james marsh, kac vegas, lars von trier, man tänker sitt, michael haneke, najciekawsze premiery kinowe 2009 roku, najlepsze filmy 2009 roku, obywatel milk, pedro almodovar, podsumowanie 2009 roku, przerwane objęcia, quentin tarantino, sam mendes, slumdog. milioner z ulicy, walc z baszirem, wojciech smarzowski, zack i miri kręcą porno





