Pierwsze dni 7. Planete Doc Review upłynęły pod znakiem zmagań jednostki z opresyjnym systemem. Analizie poddana została obecność międzynarodowych koncernów w krajach rozwijających się, wpływ systemów politycznych na życie obywatela, a także kwestia osobistej odpowiedzialności za sprawne funkcjonowanie państwa. Wszystko to w kilkunastu godzinach wydarzeń utrwalonych na celuloidowej taśmie. Atutem nie do przecenienia są spotkania z samymi twórcami, pozwalające zrozumieć motywacje i warunki, w jakich powstawały ich opowieści. Szkoda tylko, że harmonogram festiwalowych projekcji nie pozwala na przedłużenie co ciekawszych dyskusji.
Z filmu „Biznes kwitnie” (A Blooming Business) dowiadujemy się, że głównym eksporterem róż na rynki zachodnie są państwa rozwijające się, takie jak Kenia. W poszukiwaniu taniej siły roboczej międzynarodowe koncerny zakładają tam farmy kwiatowe. (Wy)zysk to jedno z naczelnych pojęć ich polityki – tej oficjalnej i nieoficjalnej. Przy uprawach wykorzystywani są nie tylko sami pracownicy, degradacji ulega również środowisko naturalne. Niebezpieczne chemikalia przedostają się do pobliskiego jeziora, stanowiącego jedyne źródło wody i pożywienia dla okolicznych mieszkańców.
Holenderski reżyser Ton van Zantvoort zastanawia się dlaczego państwo nie walczy o prawa swoich obywateli. Władze najwyraźniej nie widzą problemu, dla nich gospodarka rozwija się, a bezrobocie zmniejsza. Wszelkie ewentualne wątpliwości uciszają łapówki. Nawet znak „fair trade” nie daje gwarancji, że kwiaty pochodzą z uczciwej hodowli (podobno firmy posługujące się tym certyfikatem kupują kwiaty od korporacji). Wciąż otwarta pozostaje kwestia jak wyjść z tego błędnego koła.
Brytyjczyk Simon Chambers, autor dokumentu „Kowboje z Indii” (Cowboys in India), obrał inną drogę opowiadania o walce z bezdusznymi koncernami. Wyruszył do najbiedniejszego stanu Indii – Orissy, by dowiedzieć się dlaczego jego mieszkańcy sprzeciwiają się budowie fabryki aluminium. Słyszał pogłoski o tym, że ma ona stanąć na terenie „świętej góry”, której autochtoni bronią za pomocą łuków i strzał. Jednak na miejscu okazało się, że rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona, niż reporter przewidywał.
W dziennikarskim śledztwie pomagało mu dwóch lokalnych przewodników. Wzajemne relacje wyrastały w atmosferze obcości i braku zaufania. Simon dla dobra swoich bohaterów opowiedział historię narodzin przyjaźni pomiędzy Hindusami z najbiedniejszej prowincji Indii a „dziennikarzem BBC” z fabryką aluminium w tle. Znalazł też sposób na to, jak realnie poprawić warunki życia pracowników Vedanty – wykupił w niej część udziałów, przez co stał się akcjonariuszem z prawem głosu, mogącym wpływać na decyzje firmy.
Inny Brytyjczyk, David Bond, wypowiada prywatną walkę systemowi. Przeprowadza eksperyment mający na celu sprawdzenie, jak wiele można dowiedzieć się o człowieku na podstawie danych osobowych gromadzonych przez różne serwisy, a także przez państwo. Zatrudnia prywatnych detektywów, by w ciągu miesiąca odnaleźli go. Sam wyrusza w podróż, zostawiając po sobie jedynie okruszki informacji na różnych ścieżkach danych.
Stosując niekonwencjonalne formuły, łącznie z nawiązaniem do „Blair Witch Project”, filmem „Wymazać Davida” (Erasing David) Bond próbuje przekonać widza, że nieustannie uzupełniane przez państwo bazy personalne są zamachem na wolność każdego obywatela. Podpiera się przy tym wypowiedziami wielu autorytetów, szepcząc, że to podobno CIA wymyśliło Facebooka. Jednak we współczesnym świecie mamy tylko dwa wyjścia by uchronić naszą prywatność – kompromis i uważne podawanie detali z naszego życia lub wyprowadzenie się na odludną wyspę bez dostępu do internetu.
Energetyczny dokument „Dźwięk po burzy” (The Sound After the Storm) wysuwa oskarżenia w stronę władz USA, które niewystarczająco zadbały o bezpieczeństwo nowoorleańczyków w 2005 roku. Nowy Orlean, kolebka jazzu i bluesa, został zniszczony w osiemdziesięciu procentach przez huragan Katrina. Dziś, pięć lat po tragedii, choć centrum turystyczne miasta znów tętni życiem, jego rodowici mieszkańcy ze smutkiem spoglądają na opuszczone dzielnice i wspominają lata dawnej świetności. Wokalistka Lillian Boutté, wraz z grupą zaprzyjaźnionych artystów, walczy o odbudowę miasta. Jedyny ratunek upatrują w muzyce. Na naszych oczach dzieje się historia, Atlantyda i Pompeje przeminęły. Nowy Orlean nie podda się póki jego mieszkańcy będą nosić w sercu jazz.
W filmie „Grzechy mojego ojca” (Pecados de mi padre) w reżyserii Nicolasa Entela proporcje wracają do stanu optymalnego – to rząd Kolumbii walczy z bezwzględnymi mafiosami narkotykowymi, szukając sprawiedliwości. Opowieść o synu Pablo Escobara, najniebezpieczniejszego szefa kartelu narkotykowego, przywraca wiarę w możliwość zaprowadzenia pokoju w wyniszczonym wewnętrznymi walkami państwie. Sebastian Marroquin dążył do pojednania z synami polityków zabitych na rozkaz jego ojca. To szczególne wydarzenie w kraju, gdzie obowiązuje niepisane prawo zemsty rodowej.
Erik Gandini pokazuje w „Wideokracji” (Videocracy) jeszcze inne oblicze władzy – opartej na budowaniu zbiorowej iluzji. Włochy stały się społeczeństwem spektaklu telewizyjnego, uzależnionym od przekazu płynącego ze szklanego ekranu. Sylvio Berlusconi stworzył dla swoich widzów alternatywny świat, własną wizję dolce far niente, którą realizuje również z fotela premiera. Ten film to przestroga dla zwolenników populizmu i biesiadyzmu w telewizji. Społeczeństwo wychowane na papce informacyjno-rozrywkowej traci zdolność krytycznego myślenia i ślepo podąża za tym, co zostanie wydaje mu się bardziej atrakcyjne.
Tyle w pierwszej odsłonie. Zapraszam na dalszą relację z festiwalu Planete Doc Review już niebawem.
Tagi: 7. planete doc review, biznes kwitnie, cowboys in india, david bond, dźwięk po burzy, erasing david, erik gandini, grzechy mojego ojca, kowboje z indii, nicolas entel, pecados de mi padre, planete doc review, simon chambers, the sound after the storm, ton van zantvoort, videocracy, wideokracja, wymazać davida






