Pokazem oscarowej „Zatoki delfinów”, opowiadającej o brutalnym procederze zabijania tysięcy tych ssaków, jaki ma miejsce w zatoce w okolicach jednego z japońskich miast, rozpoczęła się 7. edycja festiwalu Planete Doc Review – czyli prawdziwe święto dokumentu. Impreza odbędzie się w trzech warszawskich kinach (Kinoteka, Muranów i Iluzjon) i potrwa do 16 maja. Tegoroczna edycja Planete Doc Review to ponad 150 najlepszych filmów dokumentalnych z całego świata, znakomicie goście na czele z Wernerem Herzogiem oraz szereg pozafilmowych atrakcji. Wybrane dokumenty z programu festiwalu będą dostępne na stronie www.iplex.pl. Będzie je można oglądać bezpłatnie przez cały czas trwania Planete Doc Review!
7. Planete Doc Review to 15 sekcji tematycznych, 7 konkursów, ponad pół setki gości specjalnych (zarówno twórców, jak i bohaterów filmów) oraz liczne imprezy towarzyszące. W tym roku po raz pierwszy przyznane zostaną dwie nagrody: dla najlepszego filmu muzycznego (Nos Chopina) i najlepszej animacji (Warsaw Animation Winner). Zwycięzców konkursu muzycznego wybierze jury pod przewodnictwem Piotra Metza, redaktora naczelnego „Machiny”, a najlepszą animację wyłoni jury, któremu przewodzić będzie Wojtek Wawszczyk, reżyser kinowej ekranizacji kultowego komiksu „Jeż Jerzy”.
Warty uwagi jest również program imprez towarzyszących. Festiwal otworzą i zamkną dwie imprezy muzyczne w Nowym Wspaniałym Świecie, na których zagrają Masala Soundsystem (7 maja, godz. 22) i Cpt. Sparky (15 maja, godz. 22). Innym highlightem festiwalu będą pokazy specjalne z udziałem światowej sławy reżyserów (m.in. Werner Herzog, Erik Gandini, Jonathan Caouette, Alan Berliner) oraz debaty z udziałem artystów, filmowców, publicystów i ekspertów, które poprowadzą znani dziennikarze (m.in. Jacek Żakowski, Edwin Bendyk i Marek Ostrowski).
Wśród najciekawszych tytułów programu 7. Planete Doc Review znajdują się (opisy pochodzą z festiwalowego katalogu):
Wideokracja, Videocracy, reż. Erik Gandini (Szwecja, 2009)
Od ponad trzydziestu lat włoskim społeczeństwem rządzi telewizja. Kontroluje ją jeden człowiek. Właścicielem największych stacji telewizyjnych jest włoski premier Silvio Berlusconi. Komercyjne programy Berlusconiego są przez wielu uważane za odzwierciedlenie jego własnego gustu i osobowości. A dla ponad 80% Włochów telewizja to główne albo jedyne źródło informacji o świecie…
Temat zgłębia Erik Gandini, włoski reżyser od lat mieszkający w Szwecji, znany z bezkompromisowych obrazów współczesności w filmach takich jak „Nadprodukcja. Terror konsumpcji” i „GITMO – nowe prawa wojny”. Naszą recenzję „Wideokracji” znajdziecie tutaj.
Para do życia, Miesten vuoro, reż. Joonas Berghäll, Mika Hotakainen (Finlandia, 2010)
Sauna jest jedynym fińskim słowem, które jest zrozumiałe na całym świecie. W świeckim społeczeństwie sauny są pozostałościami dawnych kultów – ich historia sięga niemal 3,5 tysiąca lat wstecz. Są miejscem oczyszczania ciała i ducha, w którym czas ulega zawieszeniu.
Film jest ciągiem wypowiedzi mężczyzn, dla których sauna staje się konfesjonałem – miejscem, gdzie mogą wyznać swoim przyjaciołom najbardziej intymne historie. Zważywszy na stereotyp ciążący na Finach, ich szczerość wydaje się czasem szokująca. Fińscy mężczyźni potrafią mówić o swoich najintymniejszych uczuciach ze swobodą, jakiej pozazdrościliby im bohaterowie Woody’ego Allena. Absolutny brak tabu (także dotyczący nagiego ciała), umiejętność oczyszczającego płaczu, bezwzględność w analizie własnych emocji, ujmująca czułość, z jaką opowiadają o najbliższych – wszystko to odsłania inną twarz Finlandii, o lata świetlne odległą od obrazu Finów jako niezbyt rozgarniętych mruków.
Najlepszy gniot świata, Best Worst Movie, reż. Michael Paul Stephenson (USA, 2009)
Latem 1989 włoski reżyser Claudio Fragasso zrealizował w Stanach Zjednoczonych, w Utah, niskobudżetowy horror „Goblin”. Przed amerykańską premierą tytuł zmieniono na „Troll 2″, aby zachęcić widzów poprzez nawiązanie do „Trolla”, przeboju sprzed paru lat. (…) Jednak nic nie było w stanie uratować filmu Fragasso. Na sukces musiał poczekać wiele lat, zanim widzowie odkryli, że jest to „najgorszy film wszechczasów” – z niedorzeczną fabułą (bohaterowie filmu atakowani są przez wegetariańskie gobliny, które przed pożarciem zamieniają swoje ofiary w warzywa), z tandetną scenografią, nieudolną reżyserią i fatalnymi aktorami.
I właśnie dzięki tym „walorom” film zyskał po latach oddane grono fanów na całym świecie, którzy otaczają go prawdziwym kultem. A aktorzy grający w filmie osiągnęli status gwiazd. Jak odtwarzający główną rolę George Hardy, dentysta z Alabamy, który po premierowej klapie filmu zrezygnował z ambicji aktorskich i pracuje w swojej pierwotnej profesji. W „Trollu 2″ jego syna zagrał Michael Stephenson, który po latach wrócił do przygody z dzieciństwa, realizując dokument „Najlepszy gniot świata”.
Idioci w Korei, Det Røde Kapel, reż. Mads Brügger (Dania, 2009)
To niecodzienni turyści: Mads Brügger, duński dziennikarz, pisarz, prezenter telewizyjny, słynący z kontrowersyjnych tematów, oraz dwóch dwudziestolatków: Simon Jul i Jacob Nossell. Pierwszy, z wiecznym uśmiechem na szerokiej, jowialnej twarzy, jest aktorem. Drugi, komik, jest chory na porażenie spastyczne i z trudnością porusza się o własnych siłach. Obaj, choć mają koreańskie korzenie, do Korei Północnej jadą po raz pierwszy – od dziecka mieszkają w Europie.
Miejscowe władze niechętnie patrzą na przybyszy zza granicy. Brüggerowi udało się jednak załatwić pozwolenie na przyjazd pod pretekstem „wymiany kulturalnej”. Bo Simon i Jacob są również znani jako mała trupa teatralna specjalizująca się w satyrycznych skeczach. Ich przyjazd do Korei ma też po trosze znamiona akcji dywersyjnej. Wskazuje na to oryginalny tytuł filmu nawiązujący do pewnego komunistycznego szpiega działającego w nazistowskich Niemczech pod ksywką „Rote Kapelle”…
Petropolis, Petropolis: Aerial Perspectives on the Alberta Tar Sands, reż. Peter Mettler (Kanada, 2009)
Pierwsze kadry filmu nie pozostawiają wątpliwości, że znajdujemy się w jednym z tych miejsc, które zwykło się nazywać rajem na ziemi. Krajobraz północnej Kanady widziany z lotu ptaka urzeka i oczarowuje od pierwszego ujęcia. Ten poetycki obraz okazuje się jednak pełnym ekologicznej trwogi epitafium. Wkrótce kamera kieruje swe oko na obszar zwany „Tar Sands”, czyli „Smoliste piaski” – drugie co do wielkości zagłębie bitumenu na świecie.
Spektakularne formy, wyglądające na pierwszy rzut oka jak malownicze żłobienia uformowane przez procesy geologiczne, okazują się korytami ścieków, którymi spływają brunatne strumienie. Szkielety dźwigów, pełne mulistej cieczy baseny i bryły kominów fabrycznych odsłaniają kolejne plany krajobrazu przemysłowego, który zdaje się nie mieć granic. W powietrzu unosi się atmosfera martwoty – nie widać ludzi. Wyczuwamy jednak ich obecność, odnajdujemy ją w ruchu dźwigów i pracy silników. Gdy w końcu w kadrze pojawia się człowiek – w kombinezonie, na środku pustej platformy – wygląda jak intruz.
Inferno, L’enfer d’Henri-Georges Clouzot, reż. Serge Bromberg, Ruxandra Medrea (Francja, 2009)
W 1964, po dekadzie sukcesów, Henri-Georges Clouzot postanowił zrobić film, który określi na nowo granice kina. Powstał scenariusz o mężczyźnie, obsesyjnie zazdrosnym o swoją młodą żonę (do tej roli zaangażowano Romy Schneider). Reżyser zaprosił do współpracy artystów z nurtu op-art, którzy pracowali nad efektami specjalnymi. Na wiele dni zamykał się z aktorami w halach zdjęciowych, zmuszając ich do wyczerpujących improwizacji przed kamerą, eksperymentując ze światłem, fakturą obrazu i nakładającymi się zdjęciami. Po przeniesieniu zdjęć w plener, reżyser zaczął tracić kontrolę nad filmem i popadł w konflikt z ekipą. W końcu z planu zabrała go karetka, z diagnozą zawału serca.
Realizatorzy zadbali o odpowiednią oprawę swojego dokumentu – nagrali wspomnienia ludzi obecnych wówczas na planie, poprosili także aktorów, by odtworzyli część niezrealizowanych scen ze skryptu Clouzota. Dzięki temu mamy choć namiastkę wiedzy, czym mogłoby być „Inferno”…
Planete Doc Review to festiwal, który – jak dumnie twierdzą organizatorzy – wyznacza w Polsce modę na najwybitniejsze światowe kino dokumentalne. Festiwal zyskał wśród widzów miano miejsca, które kształtuje opinie na temat współczesnego świata, a prezentowane w jego ramach filmy są odtrutką nie tylko na komercję kina fabularnego, lecz również na medialną sieczkę informacyjną. Serdecznie zapraszamy także w tym roku!
Tagi: 7. planete doc review, best worst movie, co zobaczyć na planete doc review, det røde kapel, erik gandini, henri-georges clouzot, idioci w korei, inferno, iplex, joonas berghäll, l'enfer d'henri-georges clouzot, mads brügger, michael paul stephenson, miesten vuoro, mika hotakainen, najlepszy gniot świata, para do życia, peter mettler, petropolis, planete doc review, ruxandra medrea, serge bromberg, the cove, videocracy, wideokracja, zatoka delfinów







Widziałam „Zatokę Delfinów” na festiwalu. Film warty uwagi i zdecydowanie polecam do obejrzenia! Bardzo fajnie ukazuje problematykę, nie komplikuje jej, tylko prosta wykłada to co ma. Brawa dla reżysera za odwagę, że podjął się nakręcić ten film! Miejmy nadzieję, że jeszcze o nim usłyszymy. Dużo innych ciekawostek, które osobiście mnie zaciekawiły znalazłam na facebooku na stronie filmu. U macie linka: http://www.facebook.com/Zatoka.Delfinow?ref=ts A Co Wy uważacie o tym filmie???:)