Oparta na faktach historia grupy francuskich mnichów z klasztoru u podnóża gór Atlas. Przez wieki katoliccy duchowni żyli w pełnej symbiozie z ludnością muzułmańską, zdobywając szacunek i szczerą przyjaźń dzięki pomocy udzielanej mieszkańcom okolicznej wioski. Jednak kiedy w Algierii wybucha zbrojny konflikt, pomiędzy władzami i islamskimi ekstremistami, a do głosu dochodzą terroryści, wśród zakonników narastają wątpliwości – pozostać czy przenieść się z posługą w bardziej bezpieczne miejsce.
W swoim filmie Xavier Beauvois w interesujący sposób pokazuje, że istnieje możliwość zgodnego współżycia pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami. Współżycia, które niesie obu stronom korzyści. Głównym zadaniem francuskich cystersów była ofiarna pomoc biednym mieszkańcom algierskiej wioski. W zamian otrzymywali wsparcie przy pracach w polu czy porządkowaniu klasztoru.
Twórca „O bogach i ludziach” przestrzega również przed zagrożeniem płynącym ze strony radykalizmu religijnego, reprezentowanego w filmie jest przez terrorystów dowodzonych przez Alego Fayattiego. Jednak nie to tworzy istotę problemu przedstawionego przez reżysera, dla którego najważniejsze wydają się odmienne postawy mnichów wobec nadciągającego niebezpieczeństwa. Część zakonników twardo upiera się przy pozostaniu w Algierii, twierdząc, że ich zadaniem jest pomoc potrzebującym niezależnie od wszelkich przeszkód. Nie godzą się na ucieczkę. Inni zwracają się ku odejściu, argumentując swój wybór coraz poważniejszym zagrożeniem życia. Jednak racji obu stron nie da się pogodzić. W zrozumieniu tego moralnego konfliktu ważna jest również postawa okolicznych mieszkańców, którzy nie wyobrażają sobie życia bez obecności katolickich przyjaciół – zwłaszcza bez oferowanej przez nich opieki medycznej.
Beauvois koncentruje obiektyw kamery na twarzach mnichów. W pełnych skupienia ujęciach codziennych modlitw i nocnych medytacji udało mu się w doskonały sposób pokazać toczącą się w ich sercach i umysłach wewnętrzną walkę. Choć czują swoje duchowe powołanie, to nie jest im obca również obawa o własne życie. Na szczególną uwagę zasługują sceny wspólnego śpiewania psalmów, których tekst - jak stasimon chóru w tragedii antycznej - komentuje ekranowe wydarzenia oraz odzwierciedla emocje i zmiany w nastawieniu bohaterów.
Niestety, bardzo dokładne trzymanie się autentycznych wydarzeń spowodowało, że filmowy przekaz stał się nie do końca uniwersalny i nachalnie heroizujący. Również przerysowane metafory, jak choćby ta w przedłużającej się scenie z wypasem owiec (bohaterowie chwilę wcześniej rozmawiali o roli zakonu jako pasterza) i pozostawienie niewielu niedomówień powodują banalizację tematu. Do tego dochodzi jeszcze scena swoistej „ostatniej wieczerzy” mnichów, która w zamierzeniu miała być jednym z najważniejszych momentów filmu. Twarze bohaterów zmieniające się wraz z muzyką „Jeziora łabędziego” Czajkowskiego stworzyły karykaturalne, wręcz komiczne wrażenie, zupełnie niepasujące do podniosłości chwili.
Z grona aktorów na szczególne uznanie zasługuje Michael Lonsdale, wiekowy już aktor, znany przede wszystkim z roli detektywa Lebela w „Dniu szakala”, który wcielił się w rolę klasztornego lekarza Luca. Ciekawa jest również postać Christiana, opata klasztoru, granego przez Lamberta Wilsona. To na nim skupia się uwaga reżysera, ale i pozostałych mnichów, jako na bohaterze, który ponosi największą odpowiedzialność za decyzję podjętą wspólnie przez zakonną społeczność. Wciąż jednak dziwię się, że obraz Beauvoisa, choć zdecydowanie godzien uwagi, otrzymał w Cannes prestiżową Grand Prix.
Tagi: 10. enh, 10. międzynarodowy festiwal filmowy era nowe horyzonty, des hommes et des dieux, enh, enh 2010, nowe horyzonty, o bogach i ludziach, recenzja, xavier beauvois
