<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Recenzenci.pl &#187; incepcja</title>
	<atom:link href="http://www.recenzenci.pl/blog/tag/incepcja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.recenzenci.pl/blog</link>
	<description>Przeczytaj, zanim obejrzysz!</description>
	<lastBuildDate>Sat, 21 Jan 2012 11:17:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Filmowy rok 2010, czyli pożywka dla krytyki</title>
		<link>http://www.recenzenci.pl/blog/2011/01/filmowy-rok-2010-czyli-pozywka-dla-krytyki/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=filmowy-rok-2010-czyli-pozywka-dla-krytyki</link>
		<comments>http://www.recenzenci.pl/blog/2011/01/filmowy-rok-2010-czyli-pozywka-dla-krytyki/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 Jan 2011 10:31:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Guszkowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[10. międzynarodowy festiwal filmowy era nowe horyzonty]]></category>
		<category><![CDATA[autor widmo]]></category>
		<category><![CDATA[avatar]]></category>
		<category><![CDATA[była sobie dziewczyna]]></category>
		<category><![CDATA[christopher nolan]]></category>
		<category><![CDATA[chrzest]]></category>
		<category><![CDATA[czarny]]></category>
		<category><![CDATA[david fincher]]></category>
		<category><![CDATA[enh 2010]]></category>
		<category><![CDATA[essential killing]]></category>
		<category><![CDATA[generacja enh]]></category>
		<category><![CDATA[incepcja]]></category>
		<category><![CDATA[jerzy skolimowski]]></category>
		<category><![CDATA[kick-ass]]></category>
		<category><![CDATA[leonardo dicaprio]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie boga]]></category>
		<category><![CDATA[maczeta]]></category>
		<category><![CDATA[marcin wrona]]></category>
		<category><![CDATA[maria niklińska]]></category>
		<category><![CDATA[oscary]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie 2010 roku]]></category>
		<category><![CDATA[pogrzebany]]></category>
		<category><![CDATA[prorok]]></category>
		<category><![CDATA[the social network]]></category>
		<category><![CDATA[zły porucznik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.recenzenci.pl/blog/?p=2913</guid>
		<description><![CDATA[Złote Globy rozdane. Trwa oscarowa rywalizacja, odciągająca uwagę od najważniejszego: czyli od tego, że za nami tak naprawdę słaby filmowy rok 2010, rok rozczarowujący &#8211; zarówno jeśli chodzi o premiery kinowe, jak i program (nie tylko) polskich festiwali. Długo powstrzymywałem się przed zabraniem głosu w dyskusji na temat mijającego sezonu, obserwując niekończący się korowód podsumowań, zestawień TOP10 tworzonych przez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.recenzenci.pl/blog/wp-content/uploads/2011/01/essential_killing.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2944" title="Essential Killing" src="http://www.recenzenci.pl/blog/wp-content/uploads/2011/01/essential_killing.jpg" alt="" width="450" height="300" /></a></p>
<p>Złote Globy rozdane. Trwa oscarowa rywalizacja, odciągająca uwagę od najważniejszego: czyli od tego, że za nami tak naprawdę słaby filmowy rok 2010, rok rozczarowujący &#8211; zarówno jeśli chodzi o premiery kinowe, jak i program (nie tylko) polskich festiwali. Długo powstrzymywałem się przed zabraniem głosu w dyskusji na temat mijającego sezonu, obserwując niekończący się korowód podsumowań, zestawień TOP10 tworzonych przez kolegów/koleżanki dziennikarzy. Powstrzymywałem. Do czasu. Jak tu nie wykorzystać okazji, żeby bez konsekwencji dokopać leżącemu&#8230; <span id="more-2913"></span></p>
<p>Dlaczego tak narzekam na 2010 rok, podczas gdy tyle filmów zachwyciło widzów i krytyków? Zaraz usłyszę, że malkontenctwo mam we krwi. Że jestem masochistą i piszę o kinie, tak naprawdę szczerze go nienawidząc. Może jednak bycie adwokatem diabła tym razem to nie tylko przekora i rzeczywiście znajdą się sensowne argumenty, żeby podważyć hurraoptymistyczne opinie na temat mijającego sezonu czy wątpliwą tezę o rosnącej kondycji polskiego kina. Oj, znajdą!</p>
<p><strong>Argument nr 1:</strong> Bezimienny talib wyżyna w polskich lasach wszystkich, których spotka na swojej drodze, a wreszcie &#8211; zaspokoiwszy głód mlekiem z cycka rumianej chłopki &#8211; odjeżdża na białym koniu od głuchoniemej gospodyni i&#8230; zgarnia prestiżową nagrodę na Lido (zresztą nie tylko weneckie jury dało w tym roku plamę). Panie Skolimowski, proszę wybaczyć, ale to raczej esencja romantycznego kiczu niż wielka filmowa metafora.</p>
<p><strong>Argument nr 2:</strong> O statuetkę Wypiętego Krasnala za <em>najbardziej kiczowatą, nieprawdopodobną lub po prostu najgłupszą scenę</em> &#8222;Essential Killing&#8221; rywalizuje z setką filmów, w tym: ostatnią wieczerzą mnichów (&#8222;Ludzie boga&#8221;), eko-porodem w promieniach wschodzącego słońca (&#8222;Zanim przeklną nas dzieci&#8221;), egzorcyzmami odprawianymi na Marii Niklińskiej (w filmie &#8222;Czarny&#8221; gra nastoletnią &#8222;satanistkę&#8221;) oraz nieustraszonym Russelem Crowe&#8217;em manewrującym jedną ręką rozpędzonym samochodem (&#8222;Dla niej wszystko&#8221; docenią szczególnie ci, którzy kiedykolwiek mieli wypadek drogowy). Niestety &#8222;Maczeta&#8221; nie wysyła sms-ów, więc&#8230; nie mógł potwierdzić udziału w konkursie.</p>
<p>Natomiast w kategorii cytat roku bezkonkurencyjny jest przezabawny &#8222;Zły porucznik&#8221; z miłośnikiem iguan Nicolasem Cage&#8217;em:</p>
<p style="text-align: center;"><em>- Strzel jeszcze raz!<br />
- Dlaczego?<br />
- Jego dusza wciąż tańczy!</em></p>
<p><strong>Argument nr 3:</strong> Pan Wrona lekko przerabia mizoginiczny scenariusz filmu &#8222;Moja krew&#8221;. Zamiast historii boksera Lubosa jest były gangster Zieliński, a większość krytyków daje się nabrać na ten zabieg i pieje z zachwytu. Reszta bez zmian: brutalny świat męskiej przyjaźni, umiejętnie zainscenizowany &#8211; ale kompletnie pusty, w którym biblijna aluzja goni biblijną aluzję, a kobieta &#8211; choć ją mężczyzna niby kocha &#8211; zostaje sprowadzona do roli rekwizytu. To w salonie, to w łazience.</p>
<p><strong>Argument nr 4:</strong> Już pierwsze miesiące zapowiadały katastrofę. Weźmy chociażby Oscary 2010 (bo to, co w Hollywood ze znakiem 2009,  do Polski dociera dopiero w 2010 roku). Trzymanie kciuków przeciwko &#8222;Avatarowi&#8221; przyniosło triumf bezbarwnego dramatu o wojnie w Iraku. Akademia postanowiła po raz pierwszy nagrodzić kobietę-reżysera i za jednym zamachem także jej film. To feministyczne podejście w gruncie rzeczy skompromitowało oscarową galę, chociaż &#8211; z całym szacunkiem dla Tarantino, Reitmana czy Danielsa &#8211; konkurencja &#8221;The Hurt Locker. W pułapce wojny&#8221; w tym wyścigu była tylko kilka metrów z przodu.</p>
<p><strong>Argument nr 5:</strong> Organizatorzy i przyjaciele festiwalu Nowe Horyzonty kokietują, że właściwie nie obchodzą 10. urodzin imprezy, jednak z dumą tworzą kategorię &#8222;Generacja ENH&#8221;, wzorując się najwyraźniej na podobnej inicjatywie po śmierci Jana Pawła II. Ojcem młodej polskiej krytyki okrzyknięty zostaje Pan Gutek (pierwszy krok do przyszłej beatyfikacji). W cieniu tych wydarzeń w programie króluje męcząca pseudosztuka z gutkowym atestem &#8222;kina artystycznego&#8221;: &#8222;Kuszenie świętego Tõnu&#8221;, &#8222;Amer&#8221;, &#8222;Gąsienica&#8221;, &#8222;Zagadka Gertrudy Stein albo pół żartem, pół sztuka&#8221; czy &#8222;Trash Humpers&#8221;.</p>
<p><strong>Argument nr 6:</strong> Trzy, cztery czy nawet pięć jaskółek (np. &#8222;Dom zły&#8221;, &#8222;Rewers&#8221;, &#8222;Wszystko, co kocham&#8221;) wiosny w polskim kinie nie czynią. Gdynię zdobywa &#8222;Różyczka&#8221;, która ma w sobie dużo mniej uroku, a przy tym wywołuje też mniej łez niż agent Tomek (o czym zaświadczy ex-posłanka Sawicka), zaś w konkursie znalazło się miejsce dla &#8222;Mistyfikacji&#8221;, &#8222;Tricku&#8221; czy &#8221;Świętego interesu&#8221;. Machulski zupełnie nie śmieszy. Kędzierzawska opiera fabułę na dłubaniu w nosie. Sala, jak już wreszcie zadebiutował, to skleiły mu się kartki scenariusza i do uzupełnienia braków zatrudnił mało rozgarniętego studenta I roku psychologii. Do tego Sputnika otwiera polsko-rosyjska koprodukcja &#8222;Tylko nie teraz&#8221;, po obejrzeniu której nawet treść raportu MAK przestaje dziwić.</p>
<p>Wystarczy? Powinno.</p>
<p>Pod koniec 2009 roku nie padłem ofiarą fenomenu &#8222;Avatara&#8221;, trójwymiarowej baśni dla dorosłych z prymitywnymi aluzjami (nie tylko ekologicznymi), w tym nie podpisuję się pod peanami na cześć Christophera Nolana i Davida Finchera. Nie zrozumcie mnie źle, &#8222;Incepcja&#8221; i &#8222;The Social Network&#8221; to filmy udane, ale w szerszej perspektywie nie przeceniałbym ich znaczenia dla współczesnego kina. A na pewno nie porównywał do &#8222;Obywatela Kane&#8217;a&#8221;! Niestety, takie porównania w recenzjach się pojawiały.</p>
<p>Jeśli Fincher dostanie Oscara, to raczej w ramach uznania za wcześniejsze dokonania, z &#8222;Siedem&#8221; i &#8222;Podziemnym kręgiem&#8221; na czele. Jego spojrzenie na narodziny Facebooka nie wnosi ani nic nowego do dyskusji o fenomenie sieci, ani do filmowej narracji. Solidny jak zawsze reżyser nakręcił obraz skrojony pod amerykańskiego widza: atrakcyjnie opowiedziana historia jest tak naprawdę kolejną opowieścią o spełnieniu amerykańskiego snu, z tym że jej bohater to nie ekstrawertyk, lecz upośledzony społecznie geniusz-cham, chowający się przed światem pod drugiej stronie internetowego łącza. Jeśli już &#8221;The Social Network&#8221; wciąga, to zdecydowanie zbyt rzadko.</p>
<p>Z kolei &#8222;Incepcja&#8221; to twór pokręconego umysłu Christophera Nolana. Pytanie: czy nie aby przekombinowany? Reżyserowi wydaje się, że w zalewie pseudointelektualnych dialogów wmówi widzowi dosłownie wszystko. Może ma rację&#8230; Miłośnicy jego twórczości próbują rozwikłać zagadkę filmu, oglądają go w nieskończoność, analizują wątki itd. Ale w gruncie rzeczy może się okazać, jak to miało miejsce w przypadku &#8222;Pulp Fiction&#8221;, że racjonalne i chronologiczne ułożenie fragmentów nie zbuduje spójnej całości. Jeśli już Leonardo DiCaprio, to bardziej wartościową produkcją z jego udziałem wydaje się niedoceniona &#8222;Wyspa tajemnic&#8221;: także zostawia z wieloma pytaniami dotyczącymi fabuły i ludzkiej natury, ale ma w sobie pierwiastek autentyczności.</p>
<p>Oczywiście w 2010 roku pojawiły się na ekranach filmy, na które warto zwrócić uwagę (np. &#8222;Samotny mężczyzna&#8221;, &#8222;Czeski błąd&#8221;, &#8222;Hej, Skarbie&#8221;). Jednak część z nich trafiała do Polski z dużym opóźnieniem czy na niewielkiej liczbie kopii, więc wielu widzów zdążyło obejrzeć je na festiwalach lub po prostu ściągnąć. W ten sposób właściwie niezauważone przeszły znakomite &#8222;Moon&#8221; i &#8222;Głód&#8221;, a także przewrotna animacja &#8222;Mary i Max&#8221;. Inne filmy padły ofiarą kontestowania Hollywood. Mówię szczególnie o zabójczo popkulturowym &#8222;Kick-Ass&#8221;. Niestety, mało kto miał odwagę przyznać się, że to kawał porządnego kina.</p>
<p>Kilku tytułom zabrakło trochę do ideału: Lone Scherfig w &#8222;Była sobie dziewczyna&#8221; odkryła talent Carey Mulligan, lecz zaprzepaściła film fatalnym zakończeniem, Rodrigo Cortés nie wykorzystał w pełni potencjału scenariusza &#8222;Pogrzebanego&#8221;, a Jacqus Audiard niepotrzebnie wprowadził do &#8222;Proroka&#8221; mocno naciągane elementy metafizyczne.  Natomiast przy okazji &#8222;Autora widmo&#8221;, znakomity warsztat został przygnieciony interpretacjami i dyskusjami na temat losu jego twórcy.</p>
<p><strong>Co przyniesie 2011 rok? To pytanie pozostanie otwarte przynajmniej przez pierwsze kilka miesięcy. </strong></p>
<h5><em>P.S. Wrodzone asekuranctwo każe mi napisać, że nie &#8222;zaliczyłem&#8221; oczywiście każdej premiery, nie odwiedziłem każdego festiwalu, przeglądu itd. Nie obejrzałem też jeszcze (lub zrobiłem to już w styczniu) kilku tytułów, które bardzo spodobały się za oceanem. Mam na myśli chociażby &#8222;Czarnego łabędzia&#8221; z Natalie Portman i &#8222;Jak zostać królem&#8221;, &#8222;127 godzin&#8221; Danny&#8217;ego Boyle&#8217;a, najnowszy film braci Coen czy skromny komediodramat &#8222;Wszystko w porządku&#8221;. Jednak, patrząc z polskiej perspektywy, zaliczam wymienione premiery już na konto Anno Domini 2011. I mam wrażenie, że to będzie całkiem niezły rok. Poprzedni nie był. Sinusoidalne prawo równowagi w naturze światowej kinematografii raz jeszcze zostało zachowane.</em></h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.recenzenci.pl/blog/2011/01/filmowy-rok-2010-czyli-pozywka-dla-krytyki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Incepcja&#8221;, czyli Twój umysł jest sceną zbrodni</title>
		<link>http://www.recenzenci.pl/blog/2009/12/incepcja-czyli-twoj-umysl-jest-scena-zbrodni/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=incepcja-czyli-twoj-umysl-jest-scena-zbrodni</link>
		<comments>http://www.recenzenci.pl/blog/2009/12/incepcja-czyli-twoj-umysl-jest-scena-zbrodni/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Dec 2009 23:02:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Guszkowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapowiedzi]]></category>
		<category><![CDATA[christopher nolan]]></category>
		<category><![CDATA[cillian murphy]]></category>
		<category><![CDATA[ellen page]]></category>
		<category><![CDATA[incepcja]]></category>
		<category><![CDATA[inception]]></category>
		<category><![CDATA[joseph gordon-levitt]]></category>
		<category><![CDATA[ken watanabe]]></category>
		<category><![CDATA[leonardo dicaprio]]></category>
		<category><![CDATA[marion cotillard]]></category>
		<category><![CDATA[tom berenger]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.recenzenci.pl/blog/?p=1554</guid>
		<description><![CDATA[Your Mind Is The Scene Of The Crime &#8211; to intrygujące hasło reklamowe &#8222;Incepcji&#8221; Christophera Nolana. Kampania promocyjna najnowszego filmu twórcy &#8222;Mrocznego rycerza&#8221; i &#8222;Memento&#8221; prowadzona jest wręcz wzorowo. Już niespełna rok przed premierą ruszyła oficjalna strona produkcji z&#8230; tajemniczym bączkiem. Wytwórnia Warner Bros. nie po raz pierwszy postawiła zatem na popularny ostatnio marketing wirusowy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.recenzenci.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/inception_poster.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1560" title="Incepcja" src="http://www.recenzenci.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/inception_poster.jpg" alt="Incepcja" width="450" height="300" /></a></p>
<p><em>Your Mind Is The Scene Of The Crime</em> &#8211; to intrygujące hasło reklamowe &#8222;Incepcji&#8221; Christophera Nolana. Kampania promocyjna najnowszego filmu twórcy &#8222;Mrocznego rycerza&#8221; i &#8222;Memento&#8221; prowadzona jest wręcz wzorowo. Już niespełna rok przed premierą ruszyła <a href="http://inceptionmovie.warnerbros.com/">oficjalna strona</a> produkcji z&#8230; tajemniczym bączkiem. Wytwórnia Warner Bros. nie po raz pierwszy postawiła zatem na popularny ostatnio marketing wirusowy. Teraz w krótkich odstępach czasu pojawiły się kolejne hipnotyzujące teasery i plakaty, skutecznie wzbudzając apetyty widzów. Oczekiwania wobec Nolana są naprawdę duże, choć tak naprawdę wciąż nie znamy szczegółów dotyczących fabuły jego rozgrywającego się w przyszłości thrillera science-fiction.<span id="more-1554"></span></p>
<p>Scenariusz &#8222;Incepcji&#8221; pozostaje tajemnicą. Leonardo DiCaprio wciela się w postać specjalisty od zanurzania się w ludzkich snach i wyciągania z umysłów (lub wprowadzania do nich) rozmaitych informacji. Za sprawą najnowszego zlecenia bohater stanie się ofiarą szantażu&#8230;</p>
<p><object style="width: 450px; height: 371px;" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="450" height="371" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/7DwuVKfjctk" /><embed style="width: 450px; height: 371px;" type="application/x-shockwave-flash" width="450" height="371" src="http://www.youtube.com/v/7DwuVKfjctk"></embed></object></p>
<p>Co Wy na to?</p>
<p>Oprócz DiCaprio w filmie Nolana występują m.in. Ken Watanabe, Joseph Gordon-Levitt, Marion Cotillard, Ellen Page, Tom Hardy, Cillian Murphy oraz Tom Berenger. Premierę &#8222;Incepcji&#8221; zapowiedziano na 16 lipca 2010 roku. Kiedy pojawi się w polskich kinach? Takiej informacji oficjalnie jeszcze nie podano.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.recenzenci.pl/blog/2009/12/incepcja-czyli-twoj-umysl-jest-scena-zbrodni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

