Ludzie z blizną


Adam Rudzki

Zdobywca Grand Prix na zeszłorocznym festiwalu w Cannes, „Gomorra” Matteo Garrone, powstała na podstawie powieści o tym samym tytule, napisanej przez włoskiego pisarza i dziennikarza Roberto Saviano. Utwór opowiadający o ludziach związanych z mafijnymi strukturami zdobył we Włoszech wiele nagród literackich, a „New York Times” uznał go za jedną z najważniejszych książek 2007 roku. Jednocześnie powieść cieszy się ogromną popularnością wśród czytelników. Jednak podjęcie kontrowersyjnego tematu ma swoją cenę – wielokrotne groźby ze strony „ojców chrzestnych” pod adresem Saviano sprawiły, że mimo przydzielenia ochrony pisarz zdecydował się opuścić kraj.

Film zbudowano z kilku przeplatających się historii, których bohaterowie poruszają się w obrębie przestępczego systemu, tworzonego przez mafijną organizację zwaną camorrą. Są to zwyczajni ludzie, żyjący w zwyczajny sposób – krawiec Pasquale, roznoszący mafijne „zasiłki rodzinne” Don Ciro czy trzynastoletni Toto, pomagający matce w sklepie. Poznajemy też dwóch bezrobotnych chłopaków Marco i Ciro oraz biznesmena Franco, który wciąga do podejrzanej współpracy młodego Roberto. Życie tych niczym niewyróżniających się postaci stanowi część ogromnego układu sił. Tylko w jego ramach mogą egzystować.

„Gomorra” jest filmem o mafii, slumsach, narkotykach, przemocy i wykorzystywaniu ludzi. W zasadniczy sposób różni się jednak od głośnego „Miasta Boga” Fernanda Meirellesa czy też, obecnych niedawno na naszych ekranach, „Elitarnych” José Padilhy. Nie ma tu efektownego oświetlenia, szybkiego, atrakcyjnego montażu czy scen z muzyką, która wprawia w euforię nie tylko bohaterów, ale także i widza. Wszystko jest szare, brudne, odrapane, zniszczone. Kamera rejestruje to dokładnie, zwyczajnie, bezpretensjonalnie. Pojawiające się w filmie dyskotekowe piosenki pomagają budować atmosferę ujęć w sposób nieoczywisty – wydają się ironicznym lub gorzkim komentarzem do prezentowanych obrazów.

Taką sytuację widzimy, kiedy oglądamy dwójkę bohaterów po udanej kradzieży. Jeden z nich cieszy się jak małe dziecko tańcząc, przy popowej piosence, ale ma to miejsce na pustej werandzie obskurnego baru. Ta dość przygnębiająca sceneria nie pozwala widzowi na podążenie za emocjami bohatera. Podobny efekt zostaje uzyskany w sekwencji pokazującej kilkunastoletniego Toto, który jeździ ze starszym kolegą po mieście. Samochodowe radio odtwarza szybki, imprezowy utwór. Chłopcy zbierają informacje od dilerów, a przy okazji podrywają dziewczyny rozmawiające na ulicy. Scena jest jak najbardziej spójna wizualnie i dźwiękowo, jednak w pewnym momencie łamie się w bardzo prosty sposób. Do samochodu podchodzi matka Toto i wyciąga go, krzycząc. Kolega odjeżdża. Ciągle słyszymy piosenkę, ale przez szybę widać zagubionego chłopca i zdenerwowaną matkę: ani w muzyce, ani w szpanerskiej jeździe samochodem nie ma już nic atrakcyjnego.

W filmie Garrone nie znajdziemy owego ekscytującego napięcia, obecnego zazwyczaj w obrazach o organizacjach przestępczych, które sprawia, że wizje nielegalnych działań stają się atrakcyjne dla widza. Podejmowane przez Marco i Ciro, Toto czy też Pasquale próby poczucia się kimś ważnym, wygranym, zostają bezlitośnie ośmieszone. Jedyne, co pozostaje, to prosty, smutny tragizm działań bohaterów. Widz ma okazję obserwować głupotę, brak wyobraźni i naiwność, a także wynikające z tego okrucieństwo miażdżące wszystko na swojej drodze.

Przekaz płynący z historii tych kilku postaci nie jest niczym nowym. Wiemy, że przestępczy świat wykorzystuje dzieci, które karierę zaczynają od wykonywania prostych zleceń, a stawiane przed nimi problemy i wybory przerastają je emocjonalnie. Wiemy, że mafia osacza każdego, kto chociaż przez moment był na jej usługach. Słyszeliśmy też już nie raz o z pozoru legalnych interesach, opierających się na wyzysku i cierpieniu, okaleczaniu i mordowaniu ludzi. Jednak sposób, w jaki „Gomorra” o tym opowiada – beznamiętny, spokojnie rejestrujący, pozbawiony wyrafinowanych metafor i wyraźnych interpretacji – sprawia, że wytarte frazesy wypełniają się konkretną treścią.

Stanowi to, w moim przekonaniu, o wielkiej sile obrazu Garrone. To nie amerykański film, to nie „Człowiek z blizną”, który podziwiają i którym żyją Marco oraz Ciro. Kamera prosto i wyraźnie pokazuje: wszystko wokół jest rzeczywiste, namacalne, zwyczajne.

2009-01-11
Gomorra
tytuł orginalny: Gomorra

reż. Matteo Garrone

scen. Gianni Di Gregorio, Massimo Gaudioso, Matteo Garrone, Maurizio Braucci, Roberto Saviano, Ugo Chiti

kraj: Włochy (2008)

obsada: Salvatore Abruzzese, Simone Sacchettino, Salvatore Ruocco, Vincenzo Fabricino, Vincenzo Altamura, Italo Renda, Gianfelice Imparato

data premiery:
2008-05-16 (świat)
2009-01-16 (Polska)

Strona głównaRecenzjeWywiadyBlogKonkursyRedakcja

Copyright © 2007 - 2009 by MonkeyStudio.pl