Nie jestem Forrestem Gumpem


Piotr Guszkowski

Człowiek określa własną tożsamość poprzez relacje z innymi. W tym celu nieustannie rozwija umiejętności niezbędne w procesie komunikacji. Uczy się nie tylko wyrażać i nazywać stany emocjonalne, ale również skutecznie rozszyfrowywać mowę ciała. Mimo to między ludźmi niezmiennie dochodzi do nieporozumień. Każda relacja interpersonalna stanowi bowiem skomplikowany labirynt werbalnych i niewerbalnych komunikatów. Jak radzą sobie w nim osoby pozbawione podstawowych kompetencji społecznych lub upośledzone w tym zakresie?

Adam, tytułowy bohater filmu Maxa Mayera, cierpi na zaburzenie rozwoju zwane zespołem Aspergera. Ma poważne problemy z wyrażaniem uczuć, a jeszcze trudniej przychodzi mu odczytywanie emocji innych. Charakteryzuje go ograniczona elastyczność myślenia: nie rozumie abstrakcyjnych pojęć, gubi się wśród językowych aluzji, żart przyjmuje z pełną dosłownością. Niezobowiązująca pogawędka o kobietach czy pogodzie stanowi dla Adama niewyobrażalny wręcz wysiłek. Młody mężczyzna potrafi natomiast z pasją opowiadać o badaniu kosmosu. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że przytłacza rozmówców niezrozumiałą wiedzą. Po śmierci ojca bohater musi się usamodzielnić, zmierzyć z rzeczywistością. Przejmuje obowiązki opiekuna, godząc się z jego odejściem. Samotną egzystencję Adama odmienia pojawienie się ślicznej sąsiadki. Beth próbuje odzyskać wewnętrzny spokój i zaufanie do mężczyzn po nieudanym związku. To spotkanie okaże się dla obojga okazją do życiowych zmian. Zmian, które osoby z zespołem Aspergera nie najlepiej znoszą…

Nieskomplikowana fabuła „Adama” pozwala skupić się na bohaterach – ich obawach, emocjach, pragnieniach. Przystojny mężczyzna oczarowuje sympatyczną sąsiadkę swoją łagodnością, szczerością i wrażliwością. Pomaga kobiecie odbudować równowagę, nieświadomie uczy czerpać radość z rzeczy małych. Dzięki chwilom spędzonym wspólnie z Beth Adam zyskuje jeszcze więcej niż ona. Odbywa pod okiem przyjaciółki osobliwą edukację, przysposobienie do życia wśród ludzi. Obserwując perypetie społecznie niezdarnego Adama, nie sposób go nie polubić. Nie ze względu na litość, współczucie czy nawet szacunek związany z ciężarem choroby, jaki dźwiga. To po prostu dobry człowiek czy – jak kto woli – równy facet. Tytułowa postać stanowi swoiste ucieleśnienie baśniowo-humanistycznego ducha filmu, który dzięki naprawdę udanej kreacji Hugh Dancy’ego zyskuje na autentyzmie.

Mayer spogląda na historię Adama i Beth przez pryzmat „Małego Księcia”. Przywołanie książki może wydać się pretensjonalne, jednak w gruncie rzeczy broni się jako symboliczne spoiwo niezwykłej opowieści o trudnym dorastaniu do odpowiedzialności za drugiego człowieka oraz szczerej miłości. Można się oczywiście zastanawiać, czy Adam rzeczywiście kocha, czy tylko potrzebuje Beth, aby prowadziła go za rękę przez rzeczywistość, którą dotychczas przemierzał niczym ślepiec. Czy kiedykolwiek będzie zdolny do zrozumienia miłości inaczej niż jako wspólne spędzanie czasu? Kto nam daje prawo do odmawiania mu interpretacji uczucia właśnie w ten sposób? Reżyser, podobnie jak Antoine de Saint-Exupery, stawia uniwersalne pytania o istotę więzi międzyludzkich, próbując umiejscowić je w hierarchii wartości współczesnego człowieka. Kronikę spotkań dwojga bohaterów Mayer buduje poprzez zbiór scen ukazujących wdzięczne momenty tej znajomości (np. Adam myjący szyby w skafandrze astronauty). Umożliwiają one również spojrzenie na Nowy Jork z nieco innej niż zwykle perspektywy.

„Adam” stanowi próbę oswojenia widza z nieznanym i niezrozumiałym – zaburzeniem psychicznym. Mayer zaczyna od najważniejszego: nazywa chorobę. Przedstawia jej specyfikę we w miarę realistyczny sposób, unikając etykietowania i większych uproszczeń. Zgrabnie, z subtelnym poczuciem humoru obrazuje objawy w codziennym życiu, uwidaczniające się szczególnie w interakcji z innymi ludźmi. Tłumaczy osobliwe zachowanie Adama upośledzeniem, w świadomości widza pozbawiając bohatera piętnującej odpowiedzialności za nie. Uświadamia przy tym potrzebę wsparcia (wskazując na rolę najbliższego otoczenia), a także podkreśla zdolność chorych do samodzielnego, wbrew pozorom normalnego życia.

Bez obaw: chociaż film Mayera mógłby śmiało posłużyć do walki ze stereotypowym wizerunkiem chorych psychicznie, nie aspiruje do kategorii kina poradnikowo-edukacyjnego. Nic z tych rzeczy. „Adam” jest pełną ciepła i optymizmu, a przy tym całkiem dojrzałą opowieścią o uczuciu, jakie rodzi się pomiędzy dwojgiem zagubionych, samotnych ludzi. Pewna schematyczność fabularna, której nie towarzyszy egzaltacja typowo hollywoodzkiego happy endu, nie przeszkadza tej skromnej produkcji niezależnej oczarowywać widzów i krytyków nieodpartym urokiem. Niespodzianka tegorocznego Sundance Film Festival to prawdziwa perełka: wzrusza, bawi, skłania do refleksji.

2009-10-19
Adam
tytuł orginalny: Adam

reż. Max Mayer (I)

scen. Max Mayer (I)

kraj: USA (2009)

obsada: Hugh Dancy, Rose Byrne, Peter Gallagher (I), Amy Irving, Frankie Faison, Mark Linn-Baker, Terry Walters (I)

data premiery:
2009-08-07 (świat)
2009-12-04 (Polska)

Strona głównaRecenzjeWywiadyBlogKonkursyRedakcja

Copyright © 2007 - 2009 by MonkeyStudio.pl