Fałszerze komedii


Piotr Guszkowski

Połączenie „Vabanku” i „Ocean’s Eleven: Ryzykownej gry”? Tego typu zapowiedzi nigdy nie wróżą nic dobrego. Dlatego też miałem poważne obawy przed seansem „Tricku” Jana Hryniaka. Tymczasem dawno się tak dobrze nie bawiłem na rodzimej produkcji. To chyba „zasługa” scenariusza. Jest tylko jeden problem: komediowym scenom zbyt często towarzyszą wywołujące salwy śmiechu idiotyczne dialogi i fabularne uproszczenia.

Z założenia „Trick” opiera się na misternej intrydze sensacyjno-kryminalnej, skoncentrowanej wokół postaci znakomitego fałszerza banknotów studolarowych. Przed odsiadującym wyrok Markiem otwiera się szansa na odzyskanie wolności. Gdy wraz z „Profesorem”, swoim współtowarzyszem z celi, planuje ucieczkę z więzienia, niespodziewanie otrzymuje kuszącą propozycję od… służb specjalnych. Błyskotliwy oszust wchodzi w układ z agentem, który wsadził go do paki. Jednak przez podrobienie sporej sumy zostaje wmieszany w rządowe malwersacje na wielką skalę.

Filmowy przekręt szybko zaczyna się sypać, ponieważ scenarzyście Michałowi J. Zabłockiemu brakuje umiejętności utrzymania napięcia oraz precyzji w połączeniu przeplatających się wątków. Co więcej, zakończeniu „Tricku” daleko do zaskakujących wolt z takich produkcji jak „Żądło” czy „Plan doskonały”. Przypomina raczej tłumaczenie przez obwoźnego sztukmistrza mechanizmu stojącego za jego popisowym numerem. Zresztą odwołań do magii w „Tricku” nie brakuje. Większość związana jest z postacią więźnia parającego się czarami, granego przez Bartłomieja Topę, która wnosi do historii sporo świeżości (czy humoru). Niestety najważniejsze – czyli zabawa w kotka i myszkę z widzem (i wymiarem sprawiedliwości), zakończona przedstawieniem oczekiwanego tricku – trąci powielaniem gatunkowych schematów. W dodatku Hryniak z Zabłockim wrzucają do barszczu zdecydowanie za dużo grzybów. Pojawia się klasyczny motyw męskiej przyjaźni (plus relacja uczeń-mistrz), kwestia dziennikarskiej prowokacji, problem stanu polskiego więziennictwa, a wreszcie rozbudowany wątek polityczny, wyraźnie nawiązujący do afer w sejmowych kuluarach.

Brak oryginalności scenariusza można wybaczyć. Trudniej tolerować niewiarę w inteligencję widza. Od początku czuć, że zrealizowany z przymrużeniem oka „Trick” ma zakusy pastiszowe, niestety nieporadnie realizowane. Niezobowiązujące podejście wypada przyzwoicie w sposobie kreacji charakternych bohaterów. Mowa o autoironicznym Piotrze Adamczyku (niepozorny inteligent, będący na bakier z prawem, właściwie z miejsca budzi naszą sympatię) i jego duecie z Marianem Dziędzielem. Gorzej napisano postaci kobiece. Żal szczególnie Karoliny Gruszki w roli infantylnej, irytująco afektowanej dziewczyny Marka. Winić za to można przyjęcie przez twórców męskiego punktu widzenia, zresztą z historii o uciekającym z więzienia cwaniaczku nieustannie bije naiwne marzenie o awanturniczym życiu.

Jednak podstawowym źródłem komizmu nie są bolesne uproszczenia „Tricku”, lecz fatalne dialogi. Śmieszą również nieudolne operatorskie zabawy estetyką kadru. Kamera przechodzi z rozmawiających bohaterów na ścianę czy elewację budynku, przez kilka sekund przyglądając się jej z nieuzasadnioną fascynacją. Potem następuje nagły skok do kolejnej sceny. Dystrybutor powinien poczekać dłużej z wprowadzeniem filmu na ekrany (jakiś czas temu premierę przesunięto o tydzień), także dlatego, że nad montażem warto byłoby jeszcze trochę popracować.

„Trick” nie należy do komedii szczególnie udanych, lecz – jakkolwiek absurdalnie to nie zabrzmi – oferuje niezobowiązującą rozrywkę i sporo niewymuszonego śmiechu. Wyrozumiały widz, przymknąwszy oko na fabularne niedociągnięcia, powinien wyjść z kina zadowolony. Otrzyma bowiem interesującą historyjkę o wielkim kancie, zemście i miłości, a także szansę spotkania z plejadą gwiazd, nieźle wywiązującą się z aktorskiego zadania. Bardziej krytyczne podejście, chociaż prowadzi do obnażenia wszystkich słabości komedii Jana Hryniaka, prawdopodobnie zwiększy jeszcze dobre samopoczucie i stopień rozbawienia. Może na tym właśnie polega tytułowy trick? Jeśli do bólu przerysowane sytuacje stanowią za każdym razem celowy zabieg pastiszowy, twórcom należą się wielkie brawa. Właśnie – jeśli.

2010-03-10
Trick
tytuł orginalny: Trick

reż. Jan Hryniak

scen. Michał J. Zabłocki

kraj: Polska (2010)

obsada: Bartłomiej Topa, Robert Więckiewicz, Piotr Adamczyk, Andrzej Chyra , Marian Dziędziel, Karolina Gruszka, Jerzy Trela, Henryk Talar, Łukasz Simlat, Agnieszka Warchulska

data premiery:
2010-03-12 (świat)
2010-03-12 (Polska)

Strona głównaRecenzjeWywiadyBlogKonkursyRedakcja

Copyright © 2007 - 2009 by MonkeyStudio.pl