Złudzenia, które pozwalają żyć




Już początek niezależnego „Dla Ciebie i Ognia” uświadamia, jak łatwo dajemy się zwieść pozorom w ocenie rzeczywistości. Adam, dziennikarz lokalnej gazety, fotografuje ofiarę makabrycznego wypadku drogowego. Zdjęcia sprzedaje kontrowersyjnej stronie internetowej, z którą współpracuje. Gdy w jednej z kolejnych scen chłopak stara się przekonać naczelnego do publikacji artykułu demaskującego występki księdza-pedofila, zaczynamy postrzegać go w nieco innym świetle.
Sporo ryzykuje „dla dobra sprawy”. Wątpliwości budzi jednak zacięta mina i szyderczy uśmiech na jego twarzy. Okazuje się, że Adam, kierując się chorobliwą ambicją, podrzucił księdzu materiały pornograficzne. Młody dziennikarz wkrótce stanie się ofiarą własnej taktyki: otrzyma tajemniczą przesyłkę ze zdjęciami przedstawiającymi jego narzeczoną, Anię. Dziewczyna twierdzi, że to nie ona…
Więcej o fabule „Dla Ciebie i Ognia” napisać nie powinienem. To jeden z filmów, których wartość tkwi w dobrze skonstruowanej, wciągającej historii. Twórcy starają się zwodzić widza aż do (przynajmniej z założenia) zaskakującego finału. W związku z tym nawet doszukiwanie się inspiracji dziełami Davida Lyncha, „Harrym Angelem” czy „Adwokatem diabła” w pełnometrażowym debiucie Mateusza Jemioła i Tomasza Zasady ktoś mógłby uznać za spoiler. Zatem, aby nie odbierać nikomu przyjemności z seansu, porzucam myśl o próbie rozbudowanej interpretacji „Dla Ciebie i Ognia”.
W historii Adama, oscylującej na pograniczu thrillera i kryminału, tkwi spory potencjał. Niespodziewane wypadki zmuszają młodego dziennikarza do przeprowadzenia rzetelnego śledztwa – dopiero gdy zagadkowa sprawa zaczyna dotyczyć bezpośrednio jego, działa jak zaangażowany i bezkompromisowy profesjonalista. Wytrwale dąży do prawdy, chociaż widza wciąż nie opuszcza wrażenie, że bohater (równie przebiegły co naiwny – to jedno ze scenariuszowych niedociągnięć) mógłby w swoje działania włożyć znacznie więcej wysiłku. Los Adama skłania do refleksji nie tylko na temat etyki zawodu dziennikarza, ale też nad pojęciem moralności w ogóle. Zresztą pozornie konwencjonalna intryga zyskuje w drugiej części wymiar wręcz metafizyczny.
Wyprodukowany za pięćdziesiąt tysięcy złotych film „Dla Ciebie i Ognia” zaskakuje realizacyjną starannością. Jak na tak niski budżet zdjęcia, montaż oraz muzyka prezentują wysoki poziom, nawet w naprawdę wymagających sekwencjach (chociażby ucieczka Adama przed policją). Tym bardziej szkoda, że budowaną z niezwykłą dokładnością, mroczną i niepokojącą atmosferę kolejnych podejrzeń burzą momentami nieudolne występy aktorskie czy pozostawiająca wiele do życzenia konstrukcja dialogów. Niestety, twórcom nie udało się utrzymać odpowiedniego napięcia w kilku scenach kluczowych dla dramaturgii filmu.
Kino niezależne bywa deprecjonowane w Polsce ze względu na niesłuszne utożsamianie z twórczością amatorską, co skutecznie zniechęca widzów i dystrybutorów. Firmie Epelpol Entertainment należą się więc brawa za to, że zdecydowała się wydać „Dla Ciebie i Ognia” na DVD, a wcześniej zaprezentować produkcję publiczności podczas serii ogólnopolskich pokazów. Nawet jeśli debiutowi Jemioła i Zasady daleko do poziomu prezentowanego przez tytuły z programu Sundance Film Festival, warto docenić świeżość, z jaką młodzi twórcy potraktowali ograne motywy.




